Przed tą konferencją Apple nie było wiele spekulacji. Pewny punkt programu był jeden – Apple Watch[1]. Wielu spodziewało się również odświeżonego Macbooka Air. Obydwa te punkty pojawiły się w programie, ale na tym to wydarzenie się nie skończyło.

Apple TV i HBO Now

Ku zaskoczeniu wszystkich Tim Cook rozpoczął prezentację od Apple TV. Niestety nie od nowego urządzenia, ale od nowej usługi. Na Apple TV pojawi się nowa usługa od HBO nazwana HBO Now. Dlaczego nie tak jak obecne już HBO Go? Nie wiem. Usługa ta zapewni dostęp do wszystkich filmów i seriali z portfolio HBO za abonament w wysokości niecałych 15 dolarów. Potrzebne do tego jest jedynie urządzenie z iOS na pokładzie. No i… adres zamieszkania w Stanach Zjednoczonych. Nawet Wielka Brytania nie załapała się do pierwszego rzutu tej usługi. Czy i kiedy zostanie rozszerzona o inne kraje? Nie wiadomo.

Jest jednak jednak jedna rzecz, z której możemy się cieszyć w Polsce. Cena Apple TV została obniżona do 69 dolarów, czyli około 350 złotych. Jeśli jeszcze ktoś nie ma tego urządzenia w domu, to gorąco polecam jego zakup. Teraz jest na to bardzo dobry moment.

ResearchKit

Kolejny punkt programu to było spore zaskoczenie. Apple zaprezentowało framework wspomagający instytucje medyczne w naborze ludzi i przeprowadzaniu badań klinicznych. Każdy, kto ma chęć wzięcia udziału w badaniach, może zgłosić ją poprzez dedykowane aplikacje. Badacze z ich pomocą mogą uzyskać dostęp do danych, które zapisywane są w HealthKit oraz mogą przesyłać różnego rodzaju ankiety i ćwiczenia, w których badani mają wziąć udział.

researchers_large.jpg

Duże wrażenie na mnie zrobiło to, w jak prosty sposób, z wykorzystaniem akcelerometru i ekranu dotykowego w iPhonie, można przeprowadzić proste testy badające postęp choroby Parkinsona. Lekarze mogą mieć dostęp do dużo większej ilości danych, a pacjenci nie muszą dużej części życia podporządkowywać uczestnictwu w badaniach.

Widać, że Apple stara się nie tylko projektować zapierające dech w piersiach urządzenia, ale również aktywnie szukać dla nich zastosowania. Tego brakuje mi u innych producentów. Co z tego, że w kieszeni mamy procesor z kilkoma rdzeniami, wyposażony w niezliczone czujniki i nieporównywalnie więcej pamięci niż mój pierwszy komputer, jeżeli to urządzenie wykorzystujemy w ten sam sposób, co kilka lat temu.

Technologia powinna nie tylko ułatwiać nam codzienne czynności, ale również nieustannie zmieniać jakość naszego życia.

Co z tego, że będziemy mieć w kieszeni zawartość milionów książek, jak wiedza w nich zawarta pozostanie nie wykorzystana. Tego typu projekt idealnie pokazuje jak powinna technologia być wykorzystywana w służbie ludzkości. Apple chyba zdaje sobie sprawę ze znaczenia, jakie może mieć ta technologia, bo postanowiło udostępnić ją na zasadach open source. Wielki plus dla nich.

Po kilku godzinach już było widać pierwsze symptomy pozytywnych zmian. Jeśli trend się utrzyma to zapowiada się przełom w badaniach medycznych.

Macbook (nie Air)

Kolejny punkt programu okazał się dla mnie lekkim rozczarowaniem. Poznaliśmy kierunek w jakim według Apple będą rozwijać się komputery osobiste. Wszyscy chyba zgodzą się ze stwierdzeniem, że era komputerów stacjonarnych powili się kończy. Dla użytkowników domowych ultramobilny komputer to będzie wszystko czego będą potrzebować. Dla profesjonalistów pozostaną stacje robocze pokroju Maca Pro, czy mocniejsze laptopy z gamy Macbooków Pro.

MacBook_PF_OP30_Svr-PRINT.jpg

To co zobaczyliśmy na scenie to komputer, choć niektórzy bardziej widzieli w nim iPada z większą baterią i matrycą. Postęp miniaturyzacji, który możemy zaobserwować na podstawie tej maszyny, jest imponujący. Większość dolnej części obudowy wypełniona jest baterią. Ogniwa umieszczone są warstwowo tak, aby więcej ich weszło do tak małej ilości miejsca. Wielkość płyty głównej można porównać do dwóch płyt głównych z iPhone’a 6. Całość pobiera 5W mocy oraz pracuje bez potrzeby użycia wiatraków. Wow!

Warto zwrócić również uwagę na zastosowany gładzik. Do tej pory touchpad w komputerach Apple można było wcisnąć, aby kliknięcie było zarejestrowane. Wyraźna informacja zwrotna zdecydowanie ułatwia korzystanie z niego. W nowym typie gładzika nie ma już tej opcji, a zamiast tego zawarto w nim dwie inne rzeczy. Touchpad w nowym Macbooku będzie wykrywać poziom nacisku, jaki na niego wywieramy, co pozwoli na wprowadzanie Force Touch zapowiedzianego w Apple Watch. Tak samo jak w zegarku od Apple, w nowym komputerze Apple zobaczymy (a raczej poczujemy) silnik taptyczny, który będzie odpowiedzialny za informację zwrotną. Jestem bardzo ciekaw tego nowego gładzika – podobno działa magicznie.

Opisując ten komputer nie sposób nie wspomnieć o tym, że został on wyposażony jedynie w dwa porty. Jeden z nich to wejście słuchawkowe, a drugi to nowy standard USB-C[2], który odpowiadać będzie za podłączenie wszystkich innych peryferiów oraz ładowanie. Minusem tego rozwiązania jest fakt, że jeśli chcemy podłączyć jakiekolwiek urządzenie chociażby ze złączem USB, to potrzebujemy do tego przejściówki. W przypadku USB to jej koszty to 19 dolarów, ale jeśli zamarzy nam się zewnętrzny monitor, to koszt już rośnie do 79 dolarów lub 379 złotych. Apple wyraźnie stawia na połączenia bezprzewodowe promując swój Airdrop oraz Airplay. Niestety nie żyjemy w idealnym świecie i przynajmniej jedna z tych przejściówek będzie każdemu potrzebna. Powinna ona być według mnie w pudełku z komputerem, a nie sprzedawana osobno. Poza tym będę tęsknił za Magsafem, który więcej niż raz uratował mój komputer.

Pomimo tych wszystkich innowacji nie brakuje jednak osób, które są zawiedzione nowym Macbookiem. Wśród tej grupy przeważają osoby, które wykorzystują komputer w celach profesjonalnych. Nie biorą jednak pod uwagę tego, że to nie jest sprzęt adresowany do nich. To będzie idealny sprzęt dla osób, których praca opiera się na obsłudze poczty i programów biurowych. Fotograf, grafik czy programista nie ma czego szukać w tym komputerze.

MacBook_PSL_AllColors_PR-PRINT.jpg

Cena tego cacka nie jest niska. Jeśli doliczymy cenę przejściówki na USB plus monitor to dochodzimy do pułapu 13 calowego Macbooka Pro z Retiną. Widać, że to pierwsza edycja nowego Macbooka i przy kolejnych jego odświeżeniach należy spodziewać się obniżki ceny. W miarę jak jego cena będzie spadać, Apple zapewne zacznie wycofywać starsze modele z oferty i wtedy ten o to komputer stanie się podstawowym modelem, co sugeruje nawet jego nazwa.

Wspomniałem wcześniej o odświeżeniu 13 calowych Macbooków Pro z Retiną. Otrzymały one nowe procesory od Intela oraz gładzik Force Touch. Wielkim rozczarowaniem dla mnie był brak nowych 15 calowych Macbooków Pro, jako że powoli zbliża się moment wymiany mojego obecnego komputera. Jest to wynikiem opóźnienia Intela we wdrażaniu nowej rodziny procesorów. Niestety 4 rdzeniowe wersje Broadwelli jeszcze się nie pojawiły na rynku. I co teraz robić? Czekać, czy kupić 13 calowego Macbooka? Dwa rdzenie i brak dodatkowej karty graficznej skutecznie mnie odstrasza od tej drugiej opcji. Pozostaje chyba jedynie uzbroić się w cierpliwość.

Apple Watch

Na koniec zaprezentowany został jedyny pewny punkt programu. Apple Watch niedługo pojawi się w sklepach, ale nadal nie wiemy do końca po co nam tego rodzaju urządzenie. Główne funkcje, jakie w nim widzę, to odbieranie powiadomień na nadgarstku oraz mierzenie całodziennej aktywności. Czy to jest warte przynajmniej 349 dolarów? Nie wiem.

Od samej prezentacji tego urządzenia mam mieszane uczucia wobec niego. Pisząc relację z konferencji, na której został on zaprezentowany, pominąłem nawet tę część. Nie jestem przekonany zarówno do jego funkcji jak i wyglądu. Nie lada zadanie stoi przed Apple, bo pewnie takich osób jak ja jest więcej. Choć z drugiej strony dużo ludzi również kupi wszelką nowość jaką pokaże Apple. W Polsce 350 dolarów to spora kwota, ale w Stanach Zjednoczonych wielu może sobie pozwolić na wydanie takiej sumy, tylko po to, żeby przetestować nowy gadżet.

AplWatch-3Up-Features-PR-PRINT.jpg

Nie można natomiast powiedzieć, że nie jest to produkt nieprzemyślany. Wystarczy spojrzeć na ilość nowych technologii jakie zostały w nim zastosowane. Force touch, taptic engine, system mocowania paska, sposób ładowania to tylko kilka z nich. Komunikacja poprzez pukanie w zegarek, czy przesyłanie swojego pulsu do najbliższej osoby to rozwiązania, które mają na celu szukanie nowych sposobów komunikacji między ludźmi. Czy ta forma się przyjmie? Zobaczymy. Młodzi ludzie zaskakują starsze pokolenie tym, co uważają za funkcjonalne. Wystarczy jako przykład podać aplikację Snapchat, której fenomen to pewnie dobry temat na jakąś rozprawę naukową.

W przeciwieństwie do Motoroli, Apple nie porwało się na zastosowanie okrągłej tarczy w swoim urządzeniu, mimo, że interfejs Apple Watch według mnie jest lepiej do tego przystosowany. Okrągły kształt utrudnia zwyczajnie wyświetlanie większej ilości tekstu, a jego ucinanie, jak w Android Wear było pewnie dla Apple niedopuszczalne.

Aplikacja do śledzenia aktywności wygląda bardzo imponująco. Apple znalazło sposób na upakowanie wielu informacji w jednej formie okręgów, które są czytelne zarówno w pełnym rozmiarze, jak i małego piktogramu w rogu ekranu. Pytanie jak będzie z dokładnością zamontowanych sensorów. Zegarek będzie mierzył kroki jakie pokonujemy, ale tę funkcję posiada również iPhone. Być może dane z tych dwóch urządzeń będą służyć do poprawienia dokładności podawanych wyników.

AplWatch-ClockChrono-PR-PRINT.jpg

Posiadając opaskę Jawbone Up bardzo ceniłem sobie możliwość mierzenia jakości snu oraz budzenia wibracją. Zegarek od Apple ma posiadać tego rodzaju funkcje, ale pojemność baterii może zmuszać do zdejmowania go na noc w celu ładowania. Bardzo niepraktyczne byłoby ładowanie go przed snem, aby móc go założyć na noc i ponowne ładowanie rano, aby bateria wytrzymała do powrotu do domu.

Myślę, że Apple pomimo długich testów urządzenia samo nie wie, które jego funkcje mają okazję chwycić, a które to był poroniony pomysł. Mimo wszystko w większości testowała go bardzo jednorodna grupa użytkowników i wiele można o niej powiedzieć, ale nie to, że jest reprezentatywna. Inżynier na świat patrzy inaczej niż zwykły użytkownik.

Kilka słów na koniec

Nowa rodzina produktów to duże wyzwanie. Jeśli wkroczenie na te niezbadane wody okaże się dla Apple sukcesem, to na pewno możemy spodziewać się większej ilości produktów “modowych”, a zegarek to dopiero początek. Postęp na pewno widać w formie marketingu, jakim posługuje się Apple, które zawsze było bardzo zamkniętą i konserwatywną firmą. Wraz z pojawieniem się zegarka i języka Swift wreszcie zaczynają pojawiać się blogi spod znaku nagryzionego jabłka, a czołowe persony, które możemy oglądać na prezentacjach pokazują, jak należy korzystać z mediów społecznościowych. Niewątpliwie Apple jest w trakcie pewnego rodzaju przemiany. Co ona przyniesie dowiemy się dopiero za jakiś czas.


  1. Nauczyłem się już nie pisać iWatch ;)  ↩

  2. Nie taki w sumie nowy, ale nowy Macbook to jedno z pierwszych urządzeń, w jakich zobaczyliśmy port w tym standardzie.  ↩