Ci, którzy śledzą mnie na Twitterze to zdjęcie mieli okazję zobaczyć już wcześniej. Na ten komputer natknąłem się w tym roku podczas wyjazdu sylwestrowego. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłem koło łóżka mojej córki to cacko.

Ten komputer (iMac G3) to jedno z przełomowych urządzeń. Pierwsza maszyna, która wprowadziła odrobinę koloru do komputerów osobistych. Cytując za Wikipedią:

Był to pierwszy na świecie powszechnie sprzedawany komputer o kolorze innym od beżowego czy czarnego oraz kształcie innym od zbliżonego do prostopadłościanu, co było rewolucją w estetyce komputerów. Od tego czasu wszystkie kolejne komputery firmy Apple wyróżniały się nowatorskim i łatwo rozpoznawalnym wzornictwem.

Jego wzornictwo jest bardzo innowacyjne jak na czasy, w których ten komputer się pojawił. Jako główny cel postawiono zachęcenie użytkownika do jego używania. Stąd wzięła się półprzeźroczysta obudowa. Użytkownik mogąc zajrzeć do jego środka nie miał już uczucia, że stoi przed nim jakaś magiczna skrzynka, której bał się dotknąć. Uchwyt, który znajdował się na górze nie miał na celu ułatwienia przenoszenia tego komputera, ale miał zachęcić właśnie do jego dotykania. Jeśli spojrzycie na jego przód to zobaczycie, że poprzez umiejscowienie głośników oraz napędu CD, przypomina on trochę twarz. Był to najbardziej “ludzki” komputer na tamte czasy. No i jednocześnie komputer, który uratował Apple przed bankructwem.

Kolor iMaca, którego widzicie na zdjęciu to “bondi blue”. Pierwszy tego typu iMac, który pojawił się w 1998 roku dostępny był tylko w tym kolorze. Dopiero w kolejnym roku pojawiła się większa gama kolorystyczna.

Jak widzę ten komputer to przypomina mi się, jak będąc na studiach niemal codziennie przechodziłem obok salonu SADa na Nowowiejskiej w Warszawie. Zawsze do wystawy przyciągały mnie właśnie te kolorowe komputery. Dziwiłem się niesamowicie dlaczego one tyle kosztują. Dopiero jak zacząłem używać maców wiele lat później, poznałem ich prawdziwą wartość. Zawsze będę patrzył na niego z sentymentem.