Jimmy Iovine had a great, although somewhat predatory, insight: that if he positioned headphones as a fashion accessory, people would pay fashion prices for them. The real product, in other words, wouldn’t be the headphones themselves, but their aesthetic and social currency. As I heard Jimmy explain many times while I was signed to his label as an artist, he had in fact started with the idea of selling sneakers, but then realized that he should sell “speakers, not sneakers.” It worked. People bought lots of them.

Przeczytajcie ten artykuł o doborze słuchawek, który napisała osoba na co dzień pracująca z dźwiękiem. Sporo zdroworozsądkowego myślenia jest zawarte w tych kilku akapitach.

Nie ma sensu kupować nie wiadomo jakich słuchawek, jeśli macie zamiar podłączać je pod smartfona. Tak samo pojęcie idealnego odwzorowania dźwięku jest czysto hipotetyczne. Moim zdaniem do codziennego użytku w zupełności wystarczą słuchawki nauszne za około 300 złotych w założeniu, że będą służyć do słuchania cyfrowej muzyki z komputera. Jakość dźwięku powinna być na tyle dobra, że nie będzie kaleczyć uszu. Moje już prawie 10 letnie Sennheissery cały czas spełniają swoją rolę mimo, że ich prezencja pozostawia dużo do życzenia. Jednak audiofilem to ja nie jestem.