Like iOS 7 before it, Yosemite is an aesthetic one-way valve. Though the new appearance is not particularly radical, it’s so comprehensive that it quickly establishes itself as the new normal. Switching back to Mavericks after a week or two in Yosemite is like returning to iOS 6. Everything looks embarrassingly chunky, glossy, and gaudy. This will likely be true even if you have reservations about the wisdom of using onionskin as a building block for a user interface.

Aż nie wierzę, że przeczytałem tak długą recenzję w całości. Zazwyczaj takie teksty mnie szybko nudzą, ale ta jest zdecydowanie warta poświęconego jej czasu. Jej autorem jest John Siracusa, który jest jednym z prowadzących Accidental Tech Podcast. Jego recenzje nowych systemów od Apple są już legendarne. Każda z nich cechuje się bardzo dużą szczegółowością, a co za tym idzie obszernością.

Dlaczego warto ją przeczytać? OS X Yosemite używam już od jakiegoś czasu. Jeśli dobrze pamiętam – od lipca. Wydawałoby się, że powinienem już większość nowych opcji w systemie znać, ale tak nie jest. Z recenzji Johna dowiedziałem się na przykład o opcji masowej zmiany nazw plików. Nie wiedziałem, że Apple coś takiego zaimplementowało.

Jeśli ktoś z Was jest deweloperem lub projektantem aplikacji na Mac to ten tekst jest lekturą obowiązkową. Tyle opisanych subtelności interfejsu nie znajdziecie nigdzie indziej. Około 1/5 tekstu przeznaczona jest dla programistów (ostrzegam nietechnicznych). John opisuje nowy język programowania zaprezentowany przez Apple – Swift. Zagląda do jego wnętrzności i tego jak integruje się z obecnym stackiem Objective-C.

Swift is the most important change to Apple’s development platform since the switch from PowerPC to Intel processors. Despite the expected grumbling from experienced Objective-C programmers, it is not a lateral move. Swift is a significant step up in terms of safety, expressiveness, features, and perhaps even performance, all in its 1.0 release.

Jeśli moja rekomendacja Wam nie wystarczy to zobaczcie co o tym tekście napisał Miłosz Bolechowski z Fabryki Pikseli.

Tak, można ten tekst kupić w formie książki ;)