Jak to pewien Jacek powiedział: “Nie ważne co, ważne z kim” i to jakby definiuje to w pewnym sensie owego dobrego programistę. Ma to być ktoś, z kim można spędzić przyjemnie czas na projekcie i go zakończyć (projekt) w terminie.

Na blogu Jacka Laskowskiego, który jest bardzo znaną osobą w polskim środowisku programistów Java i Scala, pojawił się wpis, który porusza dwa bardzo ciekawe problemy. Pierwszy z nich to definicja dobrego programisty. Według mnie trafia ona w samo sedno. Niestety wydaje mi się, że osoby zazwyczaj rekrutujące programistów nie widzą tego w ten sposób. To jest definicja przygotowana przez programistę, a dla specjalistów HR, którzy często przeprowadzają pierwszy przesiew kandydatów najważniejsze jest to, ile skomplikowanych skrótów ktoś ma wpisane w CV, a nie to, co na prawdę sobą reprezentuje.

Ten czynnik pewnie nie jest bez wpływu na drugi problem, a mianowicie, że ciężko programistów przekonać do przejścia do nowego miejsca. Każda z osób trudniących się tym fachem pewnie choć raz uczestniczyła w procesie rekrutacyjnym, którego dobrze nie wspomina. Świadomość tego, że Cię ktoś ocenia nie należy do najprzyjemniejszych uczuć. A co jeśli źle zrozumie, to co chcesz powiedzieć? Albo zapyta o jakiś szczególny aspekt technologii, którego w danym momencie nie będziesz pamiętać? Do tego dochodzi jeszcze strach przed nieznanym – jak będzie w nowej pracy? To wszystko pewnie powoduje, że większość ludzi nie chce wychodzić poza swoją strefę komfortu do momentu, do którego ten komfort odczuwa.

Wszyscy Ci co zajmują się programowaniem powinni jednak mieć jedną rzecz na względzie. Nic tak nie stymuluje rozwoju jako programisty jak nowy projekt, z nowymi ludźmi w nowych technologiach. Jeśli chcesz być dobrym programistą, to musisz się rozwijać. Także może zerknijcie na te kilkanaście ofert z zeszłego tygodnia, które pewnie macie w skrzynce “usunięte”.