Wcześniej w #32 Przeglądzie tygodnia wspominałem o tym, że będę starał się zmienić lekko formułę tego cyklu. Przez najbliższy okres zobaczycie kilka eksperymentów w tym zakresie. Blog pewnie zmieni trochę swoją strukturę, jeśli chodzi o kategorie. To na czym się zatrzymam pewnie poznacie za jakiś czas. Tymczasem pierwszy z eksperymentów przed Wami.

Fotograf Austin Mann w kooperacji z The Verge zorganizował wyprawę fotograficzną na Islandię, gdzie rejestrował zdjęcia i materiały wideo tylko z wykorzystaniem iPhone’ów. Efekt jest niesamowity. Zobaczcie sami.

ARVE Error: Mode: is invalid or not supported. Note that you will need the Pro Addon for lazyload modes.

Austin Mann pisze:

As with any smartphone in 2014, there’s no more important feature than the camera. It’s what we use to take photos with our friends and families, how we remember what we ate and what our kids looked like way back when.

The camera has always been one of the iPhone’s most impressive feature, and this year, Apple says it’s gotten a huge upgrade. The iPhone 6 and 6 Plus feature new sensors, better optics, new technologies that aid in stabilization and HDR, even slower slo-mo video, and much more. They’re meant to destroy your point-and-shoot, your camcorder, and maybe even your DSLR.

To see what the new devices can really do, travel photographer Austin Mann went to Iceland on a week-long photography adventure. He’s been shooting in some incredible places, in incredibly difficult conditions; he’s put both iPhone 6 and iPhone 6 Plus to their ultimate test.

Z pierwszy zdaniem nie do końca jestem w stanie się zgodzić, bo smartfony to nadal telefony i większość ludzi lubiących robić zdjęcia posiada jakiegoś rodzaju aparat fotograficzny. Często jednak sam się łapię na tym, że nie chce mi się targać wielkiej i ciężkiej lustrzanki i iPhone wtedy doskonale wykonuje swoje zadanie.

Coraz mniejszą różnicę można zauważyć w jakości między aparatami kompaktowymi, a smartfonami. Wiadomo, różne są smarfony i nadal są takie, z których zdjęcia wyglądają jakby były robione przez papierek od cukierka. Niemniej to co pokazuje Apple jest imponujące. Ostatnio nawet porównywałem zdjęcia zrobione iPhonem z kompaktem Olympusa mojej żony. Jakość ziarna i zachowanie przy kiepskim świetle zdecydowanie lepsze było w iPhonie.

Ostatnie uaktualnienie przynosi wiele usprawnień w aplikacji aparatu, których próżno było szukać do tej pory w urządzeniach tego typu. Możliwość manualnego kontrolowania ustawień aparatu czyni w tego urządzenia doskonałe narzędzie dla bardziej kreatywnych fotografów.

Wygląda na to, że uaktualnienie sprzętowe aparatu w najnowszym modelu również nie jest tylko symboliczne. Bardzo podoba mi się to, że Apple nie daje się włączyć w wyścig megapikselowy, a zamiast tego stara się poprawić jakość otrzymywanych materiałów chociażby poprzez powiększenie pikseli. Taki zabieg bardzo pozytywnie wpływa na chociażby poziom szumów.

To co można uzyskać za pomocą iPhone’a 6 jest zwyczajnie niesamowite. Nawet chyba jestem w stanie wybaczyć to, że obiektyw wystaje…

Link do wpisu na The Verge

Warto również przeczytać pełny wpis na blogu Austina Manna: link