W zeszłym tygodniu Apple pokazało światu swoje nowe produkty. Tydzień to wystarczająco dużo czasu, aby wszystko przetrawić i ułożyć sobie w głowie. Tradycyjnie zapraszam Was na pierwszą część moich przemyśleń po-konferencyjnych.

O specyfikacjach technicznych słyszeli lub czytali już wszyscy, zatem nie ma sensu, żebym je ponownie opisywał. Skupię się na mojej subiektywnej opinii o nowych telefonach od Apple. Na początek kilka słów o samym keynote.

Prezentacja

Szerokim echem odbiły się problemy, jakie były z transmisją on-line. Większość osób raportowała, że po upływie 30 minut wszystko wróciło do normy, ale u mnie transmisja trwała do samego końca. Ponoć odpowiedzialny za to był skrypt, którego użyto do prezentacji livebloga poniżej transmisji. Aż nie chce mi się wierzyć, że nikt tego wcześniej nie przetestował. Niektóre błędy pojawiają się dopiero pod dużym obciążeniem i może to była tego kwestia. Na szczęście następnego dnia mogłem sobie całą prezentację obejrzeć już na spokojnie.

Miłą odmianą było pominięcie na początku informacji o sprzedaży. Tim Cook stwierdził jedynie, że firma ma się dobrze. To jest bardzo dobra decyzja. Tego rodzaju dane interesują głównie udziałowców, a adresaci tego typu wydarzenia to ludzie, których interesuje nowy sprzęt.

Tim Cook sprawiał wrażenie innego człowieka niż na poprzednich konferencjach. Był dużo bardziej rozluźniony i wyraźnie podekscytowany tym, co miał do przedstawienia. Chwilami miałem wrażenie, że cieszy się jak dziecko z nowej zabawki. Szczególnie dumny był, kiedy wypowiadał zdanie, z którego Apple jest dobrze znane – “One more thing…”. Zdecydowanie dobrze czuł się w tej roli. Brakowało jedynie na scenie Craiga Federighi, który stał się etatowym showmanem na keynote’ach. Pewnie trzymają go na kolejną prezentację, która być może będzie miała miejsce w październiku.

iPhone 6 i 6 Plus

Jako pierwsze zaprezentowane zostały nowe telefony i to im chcę poświęcić dzisiaj najwięcej uwagi. Natomiast moją opinię o zegarku poznacie w ciągu najbliższych dni w kolejnym artykule.

Normą już jest, że o nowych urządzeniach od Apple słyszymy na długo przed ich prezentacją. Słabym ogniwem w sekretnej machinie Apple wydają się być chińscy kontrahenci. IPhone musiał już wejść jakiś czas temu do masowej produkcji, aby zapewnić odpowiednią ilość egzemplarzy na dzień premiery. O zegarku nie słyszeliśmy właściwie nic, a termin jego premiery sugeruje, że masowa produkcja zacznie się pewnie dopiero za chwilę. Stąd brak wycieków.

iPhone6-34R-SpGry_iPhone6Plus-34L-SpGry-flwr.jpg

Design

Domniemany wygląd iPhone’a był znany już wcześniej. Szczerze mówiąc miałem nadzieję, że jeszcze zmieni się on w ostatniej chwili. O ile przedniej części tego urządzenia nie mam nic do zarzucenia, o tyle jego tył wydaje mi się sporą wpadką.

Na przedzie, podobnie jak w poprzednich modelach mamy dużą taflę szkła, która w tym modelu jest dodatkowo zaokrąglona na brzegach. Doskonale to współgra z zaokrąglonymi brzegami urządzenia. Zespół Johnego Ive’a wydaje się, że odchodzi od bardziej surowej estetyki, z jakiej znamy poprzednie 4 generacje iPhone’a. Wracają do estetyki początkowych edycji telefonu z nadgryzionym jabłkiem.

Tył nowego iPhone’a to z kolei inna bajka. Na zewnętrznej stronie dominuje aluminium, które jest poprzecinane plastikowymi wstawkami. Elementy z plastiku mają zdecydowanie inny odcień niż anodowane aluminium. W przypadku złotego modelu zdecydowano się zastosować zupełni inny kolor – biały. Wstawki te są niestety niezbędnym elementem konstrukcyjnym. Tył telefonu nie może być w całości wykonany z aluminium, ponieważ obudowa blokowałaby sygnał anten. Bardzo mocno upraszczając można powiedzieć, że fale elektromagnetyczne muszą jakoś wydostać się na zewnątrz. W poprzednich edycjach iPhone’a stosowano wstawki szklane. Estetyka takiego rozwiązania była według mnie zdecydowanie lepsza.

Nowy wygląd tyłu iPhone’a dodatkowo psuje wystający obiektyw aparatu. Apple co roku konstruuje coraz cieńszy telefon. Niestety wygląda na to, że w tym roku nie udało im się wystarczająco zminimalizować modułu aparatu. Po prostu nie zmieścił się w obudowie. W przypadku zastosowania obudowy, nie będzie to raczej przeszkadzać, ponieważ wystający obiektyw schowa się w wycięciu na niego przeznaczonym. Swoją drogą ciekawe, czy rozwiązano problem szybko brudzących się skórzanych pokrowców. Mój wygląda jak… w zasadzie to nie wygląda. Jest jednak sporo ludzi, którzy nie stosują tego typu ochrony na telefon. W ich przypadku, po położeniu telefonu na stole, nie będzie on leżał na płasko. Miejmy nadzieję, że nie będzie się bujał na obiektywie. O potencjalnych uszkodzeniach tego elementu nawet chyba nie muszę wspominać.

Zrzut%20ekranu%202014-09-16%20o%2016.22.08.png

Rozumiem, że Apple samo rozpoczęło i dalej uczestniczy w walce na ułamki milimetrów grubości telefonów, ale nie przesadzajmy. Z mojego punktu widzenia, bardziej od grubości telefonu, przeszkadzają mi jego pozostałe dwa wymiary. Byłbym w stanie poświęcić ten milimetr, a może nawet mniej, na płaski tył i być może więcej miejsca w środku obudowy na większą baterię.

Trzeba również zwrócić uwagę, że nowe iPhone’y są większe niż ich androidowe odpowiedniki z tymi samymi wielkościami ekranu. Winne są temu paski poniżej i powyżej ekranu, które są charakterystyczne dla telefonów od Apple. O ile górny pasek być może udałoby się zredukować to dolny gości u siebie przycisk home, który jest jednocześnie odpowiedzialny za rozpoznawanie odcisków palców. Redukcja jednego z nich zaburzyłaby symetrię konstrukcji i mogłaby spowodować, że iPhone wyglądałby zwyczajnie brzydko.

Niestety na zmianę wyglądu iPhone’a pewnie przyjdzie nam czekać, aż do siódmej edycji, czyli dwa lata. Wiadomo, że na zdjęciach urządzenia inaczej się prezentują i na żywo może nie będzie takiej tragedii. Czy to moje złudzenia czy krzyk rozpaczy?

iPhone6_PF_SpGry_iPhone6_PB_SpGry_iPhone6_PSL_SpGry_Homescreen-PRINT.jpg

Ekran

Kolejna rzecz, która uległa zmianie to wielkości ekranu. Już dawno było słychać kontrowersje z nimi związane. Ostatecznie otrzymaliśmy do wyboru dwa rozmiary – 4,7 i 5,5 cala. Apple idzie w phablety, jak komicznie by to nie brzmiało. Zabawne jest to, jak niektórzy krzyczeli, że iPhone 5s ma idealny rozmiar i nie chcą większego, a teraz mówią, że kupią wersję Plus.

Zaczynając wypowiedź o wielkościach ekranu muszę zaznaczyć, że będę to robił z pozycji osoby, która na co dzień posługuje się również iPadem i jest posiadaczem na prawdę dużych dłoni.

IPhone’a 6 Plus na pewno nie kupię. 4,7 cala to maksymalny rozmiar jaki jestem w stanie przyjąć w telefonie.

Telefon komórkowy to urządzenie, które obsługuje się najczęściej jedną ręką. Pomimo moich długich palców, nie wyobrażam sobie jakbym miał sięgnąć do górnego rogu 5,5 calowego monstrum. Apple próbuje rozwiązać to za pomocą zaprezentowanej funkcji przesuwającej ekran w dół, tak aby można było dosięgnąć przycisków. Jest to to lepsze rozwiązanie, niż to co wcześniej pokazał Samsung, niemniej jednak należałoby się zastanowić, czy czasem błędem nie jest stosowanie takich ekranów, że istnieje potrzeba implementowania takich funkcji! Ech… Bigger than bigger.

Jedyne zastosowanie, jakie widzę dla 5,5 calowego telefonu, to zastąpienie jednym urządzeniem jednocześnie telefonu i tabletu. Na większym ekranie zdecydowanie lepiej konsumuje się wszelkie treści. Apple na prezentacji wskazywało gry jako jedno z zastosowań. Mnie iPad od jakiegoś czasu skutecznie zaspokaja wszelkie potrzeby rozrywki w tym zakresie. Być może znajdą się osoby, którym spodoba się takie rozwiązanie. Ja dużo bardziej cenię w tym przypadku mobilność.

To co cieszy, to poprawienie parametrów samych ekranów. Apple obiecuje lepsze odwzorowanie kolorów, poprawione kąty widzenia i większy kontrast. Polaryzator ekranu również został poprawiony. Często prowadzę samochód w okularach polaryzacyjnych i po przesiadce z iPhone’a 4s na 5s zobaczyłem dużą poprawę w widoczności ekranu. Przy obracaniu głowy, ekran nie stawał się nieczytelny, jak to miało miejsce wcześniej. Teraz ma być jeszcze lepiej.

Zrzut%20ekranu%202014-09-16%20o%2020.52.04.png

Zmieniła się ilość punktów na ekranie dostępnych dla deweloperów, co jest naturalne przy powiększaniu ekranu. Punkty to jednostka, którą posługują się programiści przy budowaniu interfejsów. W iPhonie 6 Plus tego miejsca jest o tyle więcej, że Apple postanowiło przebudować wygląd swoich systemowych aplikacji. Przykładowo w widoku poziomym w aplikacji Mail na tym urządzeniu zobaczymy widok dwukolumnowy przypominający ten z iPada. Całe szczęście proporcje ekranu pozostały właściwie bez zmian. Różnice na poziomie 1–1,5 punktu są pomijalne. Pozwala to Apple skalować w górę aplikacje nie przystosowane do nowych interfejsów.

Aparat

Po raz kolejny Apple usprawniło aparat, który umieszcza w iPhone’ach. Do tej pory był on jednym z najlepszych na rynku i teraz staje się jeszcze lepszy. Przekonstruowana została matryca, która obecnie ma wbudowany mechanizm detekcji fazowej ostrości znany z aparatów fotograficznych. Powinno to przyspieszyć proces ustalania ostrości. Kamera uzyskała również możliwość kręcenia filmów z prędkością 240 klatek na sekundę. Super.

popular_xlarge.jpg

Kolejną rzeczą, której zapewne nie udało się zmieścić Apple do mniejszego egzemplarza iPhone’a to stabilizacja optyczna. Będzie ona dostępna tylko u większego z braci. Zapewne gdyby nie walczono wszystkimi sposobami ze zmniejszeniem grubości telefonu, to znalazłby się kawałek miejsca dla tego wynalazku. A tak…

Pozostałe usprawnienia

Czas przejść do nudniejszych rzeczy. Nowy procesor A8 ma być wydajniejszy i bardziej energooszczędny. Apple twierdzi, jeśli dobrze pamiętam, że CPU będzie szybszy o 25%, a GPU o 50%. Dzisiaj pojawiły się głosy, że Anandtech stwierdził, że to tylko 8%. Zobaczymy.

Chip M8 zbierający dane o naszej aktywności zyskał barometr. Teraz będzie miał możliwość stwierdzić, jaką odległość w pionie udało nam się tego dnia pokonać, czyli ile schodów pokonać. Dokładność tego typu pomiarów znamy już z opasek mierzących aktywność, gdzie wyniki różnią się o kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset procent. Chip M8 ma potrafić automatycznie rozpoznać teraz jazdę na rowerze. Cieszy mnie to niezmiernie, bo przy ostatnim moim dojeździe do pracy rowerem mój iPhone stwierdził, że przeszedłem ponad 4500 kroków. Hmmm… Znaczy, że mam 2,5 metrowe kroki. A buty pewnie siedmiomilowe.

Szczerze mówiąc więcej istotnych nowości w iPhonie nie jestem w stanie znaleźć… A! NFC…

Apple Pay

Chip NFC był potrzebny Apple do zaprezentowania swojego systemu płatności. Ta sama technologia, a właściwie ten sam standard komunikacji jest wykorzystywany przy znanych w Polsce płatnościach zbliżeniowych. Dokonywanie ich za pomocą telefonu oferuje już nawet kilka banków. Apple postanowiło pójść o krok dalej. Wszelkie dane o karcie i jej użytkowniku ukrywają przed sprzedawcą. To co jest przekazywane, to unikalny “Device Account Number” oraz jednorazowy kod transakcji. Niewątpliwie bezpieczeństwo takiej transakcji wzrośnie, ale wymaga implementacji ze strony banków oraz pewnie pośredników płatności. Pozytywnym sygnałem jest to, że Apple kooperuje przy implementacji tego rozwiązania z Visą, Mastercardem oraz American Express.

iPhone6-PF-SpGry_iPhone6plus-PF-SpGry_NFC-PRINT.jpg

Apple Pay zamknięte będzie wewnątrz aplikacji Passbook. Na początku będziemy mieli możliwość dodać kartę, którą mamy powiązaną z naszym kontem w iTunes. Kolejne możemy dodawać ręcznie lub zeskanować z wykorzystaniem aparatu. Płatność to tylko zbliżenie telefonu do terminala i autoryzacja za pomocą Touch ID.

Na razie system ten dostępny będzie w USA, ale ma być rozszerzany o kolejne kraje. Polska jest dobrym rynkiem do tego, bo płatności zbliżeniowe są u nas bardzo popularne, ale niestety telefony iPhone 6 nie. Ciężko wyczuć jak szybko Apple Pay trafi u nas pod strzechy. Ja cieszę się, że od początku uczestniczy w tym projekcie Citi. Może mój bank będzie jednym z pierwszych w Polsce. Korzystałbym.

Quo vadis Apple

Pierwszy raz od dłuższego czasu Apple wydaje się gonić za rynkiem, a nie wyznaczać mu kierunek, przynajmniej jeśli chodzi o konstrukcje telefonów. Od dawna naciskano na Apple, aby pokazało modele z większymi ekranami i wygląda na to, że się ugięło. Wygląd nowych telefonów jest według mnie przynajmniej dyskusyjny. Za dużo kompromisów, a za mało dopracowania. Być może roczny cykl produkcyjny jest zbyt napięty?

Część ludzi narzeka na to co zobaczyło, ale wygląda na to, że ponownie będzie to najlepiej sprzedający się iPhone, tfu – dwa iPhone’y, w dziejach. Świadczy o tym liczba zamówień przedpremierowych. W 24 godziny złożono ich aż 4 miliony. Niesamowite. To magia iPhone’a czy ludzi ciągną nowe wielkości ekranów?

To czego mi zabrało na tej prezentacji to iPadów i Maców. Być może czeka nas w październiku kolejna prezentacja? Historia zna takie przypadki. Wcześniej pracownicy z kierownictwa Apple zapowiadali nam jesienne cuda. Nowy iPhone i Apple Watch to trochę za mało na tak szumne zapowiedzi. Być może nowe Apple TV?

Tymczasem zostawiam Was z filmikiem, który nieźle podsumowuje to, jak ja i pewnie jeszcze kilka osób czuje się po tym keynote. Już niedługo moja opinia o Apple Watch.

ARVE Error: Mode: is invalid or not supported. Note that you will need the Pro Addon for lazyload modes.

Link do youtube