Ten hashtag pewnie widzieliście już wszyscy. Zazwyczaj towarzyszy on filmikom, na których różni ludzie oblewają się wodą. Jest to akcja wymyślona przez Coreya Griffina, która ma na celu zwiększenie świadomości społecznej dotyczącej choroby ALS, czyli stwardnienia zanikowego bocznego.

ALS jest chorobą, o której dość mało wiadomo. Nie znamy do końca mechanizmu jej powstawania, a tym bardziej nie wiemy jak ją leczyć. Jedno wiemy – choroba ta powodując zaniki kolejnych grup mięśniowych w efekcie prowadzi do śmierci. Zazwyczaj ten proces trwa 3–5 lat, ale w niektórych przypadkach dłużej. Prawdziwym fenomenem jest Steven Hawking, światowej klasy fizyk, który zmaga się z ta chorobą już 40 lat.

Ice Bucket Challenge polega na promowaniu fundacji walczących z ALS, poprzez wylewanie na siebie kubła lodowatej wody. Podejmując wyzwanie mamy w 24 godziny przejść przyśpieszone szkolenie morsów lub wpłacić określona kwotę na jedną z fundacji. Następnie nominujemy trzy kolejne osoby do podjęcia tego wyzwania. Akcja ta rozprzestrzenia się jak burza. Widzieliśmy już wiele sławnych osób podejmujących wyzwanie zarówno ze świata rozrywki, polityki, ale też mnóstwo zwykłych ludzi przyłączyło się do akcji. Ja również zostałem nominowany. Mój filmik możecie zobaczyć poniżej.

ARVE Error: Mode: is invalid or not supported. Note that you will need the Pro Addon for lazyload modes.

W miarę rozprzestrzeniania się IceBucketChallenge pojawiło się również coraz więcej jej krytyków. Muszę powiedzieć, że patrzę na to wszystko z niesmakiem. Jedni krytykują zachowanie internautów, tak jak Jakub Szczęsny w tym artykule na Antywebie, zarzucając zbytnie spłycanie całej akcji. Jakub pisze:

Ale ludzie zaczynają zapominać o istocie tej akcji. Chodzi mi głównie o to, że zaczynam widzieć na swoim newsfeedzie filmiki, w których ludzie oblewają się wodą, wywołują kolejne osoby i… nic poza tym. A w komentarzach oczywiście szarże: „mogles sb oblac browarem, he he he”. No, „he he he” jak jasna cholera. Hashtagu „#IceBucketChallenge” w poście nie ma. A w filmiku rozebrany do połowy chłopak jak gdyby nigdy nic przechyla miskę, woda się leje, a on na to: „O, ku*wa!” Tyle ze wspominania o stwardnieniu zanikowym bocznym. Widocznie skwitował to najlepiej, jak tylko potrafił.

W każdej wiralowej akcji, która ma szczytny cel znajdą się czarne owce, które do niej dołączą dla przysłowiowej beki, ale brak hashtagu, to na prawdę jeden z największych zarzutów, jakie autor mógł wymyślić? Mam wrażenie, że w momencie kiedy coś się staje popularne, to na portalach tego typu automatycznie pojawiają się negatywne wpisy w celu złapania kilku klików.

Najbardziej popularny wśród kontestujących całą akcję jest chyba krążący w sieci obrazek, na którym zestawiona jest grupa ludzi oblewających się wodą z dzieckiem w Afryce pijącym wodę z korka od pojemnika na wodę. Wszyscy co dzielą się tym obrazkiem chyba zapomnieli, czego uczono ich w szkole podstawowej na lekcji geografii dotyczącej obiegu wody w przyrodzie. Dla przypomnienia poniższy rysunek.

ABC02203.png

To, że nie wylejesz wiadra na głowę nie znaczy, że dziecko w Afryce automatycznie dostanie coś do picia. Na świecie są obszary, które obfitują w wodę pitną jak i takie, gdzie jest to towar deficytowy. We wszystkich żyją ludzie i mają swoje problemy. W Afryce to brak wody, a w obszarach monsunowych powodzie.

Inny argument, który się pojawił dotyczył bezskutecznych prób wywołania ALS, choroby typowo ludzkiej, u zwierząt. “Marnowane” jest na to bardzo dużo pieniędzy, a efekty są mizerne. Zastanówmy się jednak jaka jest alternatywa? Eksperymenty na ludziach? Dopiero byłby raban.

Jedno jest pewne: akcje wiralowe rządzą się swoimi własnymi prawami. Każde wylane wiadro na głowę, to większa świadomość akcji i kolejne wpłaty na fundacje. Nawet pominięcie hashtaga nie spowoduje, że nagle wydarzenie stanie się mniej rozpoznawalne. A jest naprawdę niezwykle skuteczne. Do tej pory ALSA, czyli amerykańska fundacja walcząca z ALS zebrała dzięki Ice Bucket Challenge 100 milionów dolarów. Imponujące. W zeszłym roku w podobnym okresie fundacja zgromadziła budżet w wysokości jedynie 2.8 miliona dolarów. Widać efekty gołym okiem. Zatem zachęcam wszystkich, którzy nie mieli jeszcze okazji przyłączyć się do tej akcji o zrobienie tego. Później natomiast patrzmy wszyscy na ręce organizacjom charytatywnym. Niezwykle istotne jest to, aby pieniądze, które od nas otrzymały zostały faktycznie dobrze spożytkowane.