Kolejną konferencję Apple mam już za sobą. Jak zwykle przy przy tej okazji pojawiło się sporo przecieków przed wydarzeniem. Część z nich okazała się być trafna, a część pozostała w sferze spekulacji. Najważniejszych jednak rzeczy nie udało się nikomu przewidzieć. To była najlepsza prezentacja od lat. Zapraszam na pierwszą część mojej relacji.

Nie będę pisał kolejnego tekstu, który będzie relacjonował krok po kroku, to co zostało pokazane. Tego typu artykułów jest już mnóstwo i nie ma sensu ich powielać. Skupię się na elementach, które wydają mi się najważniejsze i postaram się Was nie zanudzić.

Całość przedstawię Wam w trzech częściach, które będę publikował w ciągu tego tygodnia. Dzisiaj przedstawię ogólne wrażenia dotyczące konferencji oraz najistotniejsze rzeczy w nowej odsłonie OS X.

overview_apps_hero.png

Ogólne wrażenia

Na początek kilka moich subiektywnych odczuć dotyczących samej konferencji. W końcu zobaczyliśmy prezentację skierowaną do deweloperów. Niby nie powinno to dziwić, ale w poprzednich latach cały świat z zapartym tchem śledził to co zaprezentuje Apple. Zawsze oczekiwane są nowości sprzętowe, a te się nie pojawiły. I słusznie. To jest wydarzenie kierowane do twórców oprogramowania, a nie do konsumentów. Wielu pewnie będzie pisało, że to źle i tradycyjnie, że Apple się kończy. Polskie portale (mam jeden na myśli) dokładają do tego swoje 5 groszy. Moim zdaniem zaprezentowane zostało to, co powinno.

Z roku na rok pojawia się coraz więcej akcentów humorystycznych. Tym razem prym wiódł w tym Craig Federighi. Tim Cook zapowiadał jedynie poszczególne fragmenty całego keynote’a natomiast to wiceprezes ds. oprogramowania grał główne skrzypce. Widać, że coraz bardziej swobodnie czuje się na scenie i ta rola w ogóle mu nie przeszkadzała.

Bardzo pozytywnym akcentem był film zaprezentowany na samym początku, gdzie zwykli ludzie opowiadali o tym jak sobie wyobrażają programistę i jak poprzez aplikacje zmienia się ich życie. Na samym końcu Tim Cook poprosił o powstanie wszystkie osoby obecne na sali, które miały wkład w powstanie zaprezentowanych produktów. Zdecydowanie uznanie im się należy.

Całą prezentację bardzo przyjemnie się oglądało i dwie godziny minęły jak z bicza strzelił. Jeśli jej nie oglądaliście, to zdecydowanie polecam poświęcenie tych dwóch godzin. Prezentacja dostępną jest tutaj.

Naturalnym zawsze mi się wydawało podzielenie relacji na sekcje dotyczące poszczególnych produktów. W tym roku jest to wyjątkowo trudne, ze względu na to, że najnowsza wersja OS X wydaje się tak ściśle współpracować z iOS, że nie sposób pisać o systemie desktopowym z ominięciem jego mobilnego odpowiednika. Dlatego będę przeplatał poszczególne nowości przez cały tekst.

15MBP-RD_FeaturesCombo_Yosemite-PRINT.jpg

Interfejs OS X Yosemite

Najbardziej rzucającą się zmianą w nowym OS X jest jego interfejs. Podobnie jak w zeszłym roku odświeżony został wygląd iOS, tak samo w tym roku system desktopowy przeszedł facelifting. Nowy interfejs jest płaski z mnóstwem przeźroczystych elementów – bardzo przypomina swojego mobilnego brata. Czy jest estetyczny? Mnie osobiście się podoba, ale wiem, że to kwestia gustu. Jedyny element, nad którym według mnie możnaby jeszcze popracować to dock. Nie jest idealny.

Ciekawostką jest dodanie ciemnego trybu interfejsu – pasek menu jest wtedy ciemny. Wygląda to bardzo intrygująco. Niby przeznaczenie tego tryby to praca w nocy, ale nie wiem czy nie będę go używał przez cały czas. Bardzo dobrze będzie współgrał z IntelliJ Idea w szablonie Darcula (programiści docenią).

Spotlight

Spotlight w Yosemite zacznie przypominać aplikacje takie jak Alfred czy LaunchBar. Przeszukiwanie dysku, książki adresowej czy poczty to już za mało. Teraz otrzymamy również wyniki ze sklepu iTunes, czy Wikipedii. Wyszukiwanie osób pozwoli nam na podejrzenie pełnych danych bez potrzeby otwierania książki adresowej.

Alfred czy LaunchBar oczywiście oferują dużo większe możliwości, ale dla większości użytkowników to, co zaoferuje nowy Spotlight wystarczy. Mam nadzieje jedynie, że będzie się uczył naszych wyszukiwań i w miarę upływu czasu pokaże trafniejsze wyniki.

Safari

Czytelnicy mojego bloga pewnie wiedzą, że niedawno przesiadłem się na Safari. Mój romans z tą przeglądarką trwa dalej i wygląda na to, że jeszcze potrwa. Nowa wersja przeglądarki od Apple ma być zdecydowanie szybsza i ładniejsza. Bardzo cenię sobie wąski pasek górny w oknie tego typu programów. Safari przoduje w tej dziedzinie i raczej jeszcze oddali się od konkurencji. Nowy górny pasek będzie zdecydowanie mniejszy. Wygląda po prostu pięknie.

apps_safari_toolbar.jpg

Ciekawą funkcją, jaką otrzyma Safari jest coś w rodzaju Expose dla kart przeglądarki. Będziemy mogli na jednym ekranie zobaczyć wszystkie otwarte karty poukładane w stosy według stron oraz wszystkie karty otwarte na urządzeniach mobilnych.

Pasek adresu ma również stać się inteligentniejszy. Poprawiono wydajność i jeszcze bardziej zmniejszono pobór mocy. Zobaczymy.

Apple Mail

Co nowego ma Apple Mail oprócz tego, że miejmy nadzieję rozwiązano problemy z pocztą Gmail? Dwie nowości. Pierwszą z nich jest Mail Drop. Jak nie wszyscy wiedzą, protokół email nie jest dobrze przystosowany do przesyłania załączników. Pierwotnie miały być przesyłane jedynie wiadomości tekstowe. Załączanie plików binarnych wprowadzono dopiero później. Stąd maile po dodaniu załączników są o około 1/3 większe niż sumaryczny rozmiar wszystkich załączonych plików. Apple postanowiło wykorzystać swój iCloud do obsługi załączników. W tej chwili dodając plik do wiadomości nie będzie on załączany bezpośrednio do niej, a umieszczany w iCloud. Osoby, które będą posiadać komputer Apple zobaczą pliki jako zwykły załącznik. Wszyscy inni zobaczą je jako linki.

Pomysł ten nie jest nowy i wydaje mi się, że widziałem już kilka klientów email, którzy wykorzystywali do tego celu Dropboxa, ale miło mieć tę funkcję w systemie.

apps_mail_zoom.jpg

Drugą nowością są adnotacje w wiadomościach pocztowych. Pierwsze co na myśl mi przyszło po zobaczeniu tej funkcji to aplikacja Skitch, która oferuje coś bardzo podobnego. Kiedy jednak zobaczyłem, jak odręcznie narysowana strzałka zmienia się w swój wektorowy odpowiednik, to jedyne co mogłem powiedzieć to wow. Niby prosta sprawa, ale bardzo przydatna. Adnotacje nie będą wyglądać jak rysunki pięciolatka w Paint’cie. Adnotacje możemy wprowadzać na obrazkach jak i plikach PDF. Bez wychodzenia z maila będziemy mogli dodać chociażby odręczny podpis.

Handoff i integracja z iOS

Przechodzimy w tym momencie do najbardziej efektownych funkcji jakie zostały zaprezentowane w Yosemite. Wiadomo było, że Apple będzie dążyło do ściślejszej integracji OS X i iOS, ale nikt chyba się nie spodziewał tego, co zostało zaprezentowane. Granice pomiędzy posiadanymi urządzeniami powoli się zacierają. Od nowej wersji OS X będziemy mieli możliwość odbierać telefony i SMSy na każdym posiadanym przed siebie urządzeniu. Nie ważne czy to jest iPhone, iPad czy Mac. Notyfikację o tym, że ktoś próbuje się z nami połączyć otrzymamy na każdym z nich i na każdym będziemy mogli tę rozmowę odebrać. Koniec z gorączkowym poszukiwaniem telefonu. Teraz nie trzeba będzie ruszać tyłka od biurka. Nie wiem czy to będzie miało pozytywne zdrowotne efekty dla nas, ale na pewno będzie to wygodne i wewnętrzny leń się ucieszy.

mac_and_ios_mac_ios.jpg

Tak samo jeśli stracimy w komputerze połączenie internetowe, to bez podchodzenia do telefonu będziemy w stanie zestawić hotspot z telefonem i skorzystać z sieci komórkowej do nawiązania połączenia.

Handoff to funkcja, która będzie umożliwiała nam kontynuowanie pracy, którą musimy z jakiegoś powodu przerwać, na innym urządzeniu. Przykładowo jeśli będziemy edytować jakiś plik na Mac i nagle będziemy musieli od niego odejść, to na lockscreenie iPada pojawi się ikonka aplikacji, mówiąca, że jesteśmy w trakcie pracy. Po jej kliknięciu otworzy się plik nad jakim pracowaliśmy w odpowiedniej aplikacji. Mam nadzieję, że ta funkcja nie będzie ograniczona do aplikacji od Apple, a będą również mogli zaimplementować ją zewnętrzni programiści w swoich aplikacjach.

Apple chce umożliwić użytkownikom wykonywanie tych samych czynności z każdego urządzenia jakie posiada. Bardzo dużą przewagą w tym względzie jest dla nich kontrola nad sprzętem. Zapewnienie zgodności między urządzeniami jest w tym momencie dużo łatwiejsze. Nie wiem jak Google byłoby w stanie zaoferować w tym momencie podobną funkcję. Wymagałoby to współpracy z Apple lub Microsoftem. Chrome OS nie jest wystarczająco funkcjonalny i popularny, żeby zachęcić do przesiadki na niego. Oprócz Apple szanse na zaprezentowanie podobnych funkcji ma w tej chwili jedynie Microsoft. Ich Windows Mobile rozwija się w całkiem niezłym tempie i być może za kilka lat będą w stanie dogonić Apple pod tym względem.

Natomiast na tę chwilę wygląda na to, że OS X Yosemite będzie najbardziej zaawansowanym konsumenckim systemem operacyjnym na świecie.

Zapraszam Was na kolejne części relacji z WWDC, które pojawią się w najbliższych dniach. Śledźcie mojego bloga.