Przeprowadziłem eksperyment. Przez ostatni miesiąc ograniczyłem oglądanie telewizji do absolutnego minimum. W tym czasie łącznie programów telewizyjnych obejrzałem łącznie z 5 godzin. To na prawdę nie boli, a korzyści z tego są na prawdę duże. Poczytajcie o moich doświadczeniach.

Na początek kilka słów wyjaśnienia. Nie jest tak, że w tym czasie nie obejrzałem żadnego filmu czy serialu. Tego nie odpuściłem i nie zamierzam. I tak moim źródłem tego typu rozrywki jest internet i kanały VOD. Zrezygnowałem całkowicie z programów publicystycznych, wiadomości i innych programów jakimi karmi nas nasza telewizja.

Zdaję sobie sprawę, że ani trochę nie jestem oryginalny w tym ruchu. Jeśli już nie oglądasz telewizji, to nie masz po co dalej czytać tego artykułu. No chyba, że z ciekawości czy moje doświadczenia są takie same jak Twoje. Być może kilka osób po przeczytaniu tego tekstu zdecyduje się na podobny eksperyment, a wtedy będę na prawdę zadowolony.

Do tej pory u mnie w domu telewizor był włączony bardzo często, niezależnie od tego, czy ktoś go oglądał czy nie. Po prostu lubimy jak w domu nie jest cicho. Do śniadania oglądaliśmy wiadomości w najpopularniejszej telewizji informacyjnej w Polsce. W weekendy rano królowała u nas telewizja śniadaniowa. Pierwszym ruchem po przyjściu do domu było włączenie telewizora. Wszystko się zmieniło, kiedy zobaczyliśmy jak duży wpływ wywiera to na naszego najmłodszego domownika.

Telewizja a dzieci

Telewizor pochłaniał bardzo dużo uwagi naszej córki. Czy były to bajki, czy reklamy, czy jeszcze coś innego, to jej wzrok był wlepiony w ekran. Czasami, jak się do niej coś mówiło, to była tak zaaferowana tym co się dzieje na ekranie, że w ogóle nie reagowała na otoczenie. Stwierdziliśmy, że dosyć tego i zamiast telewizora zaczęliśmy włączać radio. Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.

20070303_0001_telewizja_musi_umrzec_mini.jpg

Nasza córka już nie tkwiła z nosem w ekranie, a zamiast tego zaczęła znajdować sobie sama różne zajęcia. To trochę potańczyła do muzyki, innym razem poczytała książeczkę czy się po prostu powygłupiała. Aż miło jest na to patrzeć.

Ja dzięki temu, że nie oglądam telewizji zacząłem więcej czytać. Uwielbiam czytać, więc cieszy mnie to niezmiernie. Trochę zapomniałem jak bardzo to lubię i teraz mam okazję sobie to przypomnieć. Wcześniej też czytałem, ale bardziej skupiałem się na krótszych tekstach – kilka minut to ilość czasu w sam raz na krótki artykuł. Z dłuższymi było ciężej. W tej chwili jestem w stanie w ciągu trzech dni połknąć książkę. Biorąc pod uwagę ile mam wolnego czasu jest to bardzo satysfakcjonujący mnie wynik.

Telewizyjna papka

Jak wcześniej wspomniałem z żoną przy śniadaniu często oglądaliśmy wiadomości. Teraz słuchamy radia. Pochłania ono dużo mniej uwagi, dzięki czemu mamy więcej czasu na to, żeby porozmawiać o nadchodzącym dniu czy o innych rzeczach, które się akurat dzieją w naszym życiu. Radio też emituje newsy, więc nadal pozostajemy na bieżąco z tym co się dzieje na świecie. Radiowe wiadomości mają tę zaletę, że są krótsze i nie ma w nich miejsca na bzdurne komentarze. Prezentowane jest to co najważniejsze a nie to, że ktoś trzyma kredens.

Telewizja śniadaniowa to zupełnie inna bajka. Po co mam oglądać programy, w których na siłę robią z ludzi genialnych kucharzy. Część z nich nie wiem kiedy ostatnio widziało patelnię na oczy. Przypadkowi goście. Pseudo-eksperci, którzy po zrobieniu kilku zdjęć komórką już są specami od fotografii. Lokowanie produktów już jest całkiem dla debili. Długo nie zapomnę jak Krzysztofa Skibę wrobili w promowanie Pepsi w TVNie. Widać było, że był tym mocno zażenowany i nawet zaczął sobie z tego żarty robić. Czy stacje telewizyjne na prawdę mają ludzi za idiotów?

W miarę upływu czasu mam nadzieję, że tradycyjna telewizja umrze. To co w tej chwili jest prezentowane woła o pomstę do nieba. Zewsząd sączą się natarczywe reklamy, a prezentowane programy nie wymagają zupełnie od oglądającego myślenia. Nie wiem czy zauważyliście jakie lokowanie produktu stosuje Apple? Oni płacą po prostu, żeby ich produkty były częścią scenografii. Nie wymagają sztucznych zbliżeń czy komentarzy na temat ich zajefajności. Można? Innym ptzykładem jest Late Night Show z Jimmim Falonem. Na końcu możecie obejrzeć History of Rap w jego wykonaniu i Justina Timberlake’a. Takie programy chcę oglądać w naszej telewizji, a nie wymiociny w Warsaw Shore. Dopóki tak nie będzie to telewizję sobie daruję i będę oglądał to co sam wybiorę, a nie to co mi jest narzucane.

Zdjęcia autorstwa Sophii Germer i Michaela Chena udostepnione na licencji Creative Commons.