Pewnie zauważyliście już, że uwielbiam Grecję, jej klimat i ludzi. Bardzo odpowiada mi idea popołudniowej sjesty. Wydaje mi się, że mógłbym tam mieszkać. Do tej pory udało mi się na razie zwiedzić dwie greckie wyspy. Jedną z nich jest Zakynthos, z której pochodzi to zdjęcie.

To kwitnące drzewo napotkałem jak się plątaliśmy ulicami Zante Town. Kiedy robiłem zdjęcie zagadnął nas przechodzący ulicą Grek. Nie jest to niespotykane zjawisko. Oczywiście zapytał skąd jesteśmy. Kiedy odpowiedzieliśmy, że z Polski to okazało się, że zna nasz kraj i nawet był tam dwa razy (w Krakowie i Gdańsku). Zaprosił nas do swojej restauracji, którą prowadził niedaleko już od ponad 30 lat. Faktycznie kamienica, w której się znajdowała wyglądała na całkiem zaawansowaną wiekiem.

Będąc kiedyś w Chorwacji zasmakowałem w jednym ze śródziemnomorskich specjałów –raki. Miałem nadzieje, go również tutaj skosztować. Stwierdziłem, że jeżeli taki dobry kontakt złapaliśmy z jednym z Greków, to na pewno wskaże nam, gdzie można kupić swojski napitek. Jego reakcja mnie zaskoczyła. Była bardzo ostra, tak jak bym go obraził. Nie wiedziałem o co chodzi. Moje zakłopotanie rozwiązał inny Grek kilka dni później. Okazało się, że raki jest to nazwa typowo chorwacka. W Grecji ten sam specjał nazywa się tipouro. Nie dziwne, że Grek się obraził jak go zapytałem o chorwacki produkt. Pamiętajcie – jak będziecie w Grecji pytajcie o tipouro, a jeszcze lepiej o rakolo, czyli o tipouro z miodem. Smak pierwsza klasa!