Nareszcie! Jest! W końcu mój! IPad Air! To mój pierwszy iPad i nie do końca wiedziałem czego się po nim spodziewać. Kupowałem go z zamiarem pochłaniania wszelkiego rodzaju treści. Półki na książki się kończą, a czytanie na laptopie czy telefonie to nie są moje ulubione czynności. Ktoś powie, że do tego idealny jest Kindle, ale jeśli weźmiemy pod uwagę jeszcze RSS’y i do tego treści bogate w grafikę, to doszedłem do wniosku, że wole kolorowy wyświetlacz. Miałem jeszcze nadzieje, że na iPad’zie będę mógł trochę popracować, chociażby napisać jakiś tekst. Jak mi to wyszło? Zobaczmy.

Nie będę za bardzo porównywał iPad’a do jego poprzednich modeli, ponieważ nie mam żadnego większego doświadczenia, niż kilka chwili kiedy miałem je w ręku. Skupie się głównie na tym, do czego iPad może się przydać, jak ja go wykorzystuje lub planuje wykorzystać i jak się z tych obowiązków to małe urządzenie wywiązuje.

20131117_0110_ipad_mini.jpg

IPad’a Air używam już niecałe dwa tygodnie. Do tej pory korzystałem z tandemu MacBook plus iPhone. MacBook Pro 15’’ to nie do końca mobilny sprzęt, ale w porównaniu do laptopów chociażby Lenovo wypada całkiem nieźle. Używam takiego komputera ze względu na mój zawód. MacBook Air nie jest tak wydajnym laptopem, jakiego potrzebuje, choć nie powiem, że się nad nim nie zastanawiałem. Drugi komputer mi nie potrzebny dlatego wydawało mi się, że iPad to dokładnie takie rozwiązanie pośrednie o jaki mi chodzi.

iPad Air a czy Mini z Retiną

Z zakupem czekałem do pokazania się nowej edycji iPad’ów. Zgodnie z plotkami miał się pokazać iPad Mini z Retiną i szczerze mówiąc to na niego się początkowo nastawiałem. Pojawienie się iPad’a Air pokrzyżowało moje plany i przyprawiło o solidny ból głowy. Spadek masy dużego iPad’a jest imponujący. Różnica między nim a Mini to już tylko 130 gram. To mniej niż pomiędzy iPad’em 4 a Air.

Nie jestem ułomkiem. Jestem dużym facetem z dużymi dłoniami. Doszedłem do wniosku, że niecałe pół kilo iPad’a to nie powinien być dla mnie problem. Chciałem również spróbować rysowania na tablecie, a do tego większy ekran jest przydatny. Przez to, że w tygodniu całe dnie w pracy spędzam przed monitorem, wzrok mam już nie ten sam, co dawniej. Porównałem starą wersję Mini i dużego iPad’a. Tekst na Mini wydawał mi się dużo mniejszy i przy dłuższym obcowanie z nim mogłyby mi się oczy szybciej męczyć. Niby ekran Retina powinien trochę ten efekt niwelować ze względu na ostrzejsze litery, ale mimo wszystko wolę komfort w postacie czytania większego tekstu.

20131117_0036_ipad_mini.jpg

Jak już wspomniałem, chciałem również pisać teksty na iPad’zie. Mini w orientacji poziomej ma klawiaturę zdecydowanie mniejszą i w recenzjach pierwszej jego wersji zwracano uwagę na to, że pisanie na nim nie jest tak komfortowe, jak na jego większym bracie. Dodatkowo przy moich sporych palcach mogło to stać się czynnością bardzo irytującą.

Pod uwagę brałem również kwestie ekonomiczne. Zdecydowałem się na wersje z 32 GB pamięci i modelem LTE. Pierwszy Mini w takiej konfiguracji kosztował w okolicach 2350 PLN. IPad 4 w takiej konfiguracji to było już około 3300 PLN. Tysiąc złotych różnicy to dużo. Po prezentacji nowych iPad’ów ta różnica stopniała do 400 PLN. W tym momencie dopłata do większego ekranu wydawała mi się już bardziej atrakcyjna.

No i ostatni powód. IPad Air miał być dostępny na początku listopada, a Mini w bliżej niesprecyzowanym terminie w listopadzie. W chwili jak to pisze już się pierwsze Mini pojawiły, ale z ich dostępnością jest krucho. Szczególnie jeśli chodzi o wersję LTE. Moje zniecierpliwienie wzięło góre i zdecydowałem się na Air’a.

Pierwsze wrażenie

Po wyjęciu z pudełka i wzięciu iPad’a Air do ręki byłem pod wielkim wrażeniem jego ciężaru. Jest lekki. Na prawdę lekki. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz miałem iPad’a 1 w ręku to moje pierwsze spostrzeżenie było takie, że jest jest on cięższy niż zdawało mi się że powinien taki sprzęt ważyć. Przy kolejnych edycjach nie było lepiej. IPad Mini był pierwszym tabletek od Apple, który masę miał zbliżoną do mojego wyobrażenia ile takie urządzenie powinno ważyć. iPad Air jest drugim.

20131117_0005_ipad_mini.jpg

Po prezentacji nowych iPad’ów pierwszą podniesioną kwestią było to, czy iPad’a Air da się obsługiwać jedna ręką. Według mnie trzymanie go przez dłuższy czas w jednym ręku nie jest problemem. Gorzej jeśli mamy go trzymać w jednym ręku i jednocześnie przewijać palcem tekst. Jest to wykonalne, ale mam wrażenie, że jestem wtedy bliski wypuszczenia go z ręki, dlatego tego nie robię. Idealnie jest wtedy kiedy możemy go o cokolwiek oprzeć.

IPad Air jest na prawdę cienki. Biorąc go do ręki ma się wrażenie, że jest on idealnej grubości. Optycznie również robi bardzo dobre wrażenie. Po około tygodniu użytkowania, miałem okazje obejrzeć jakieś materiały promocyjne jednej aplikacji, w których użyty był poprzedni iPad. Oglądając to nie zwróciłem zbytniej uwagi na aplikacje, a na to jaki poprzedni iPad jest gruby.

20131111_0092_appletv_ipad_mini.jpg

Jak to przystało na Apple – iPad jest znakomicie wykonany. Ramka na jego kancie wygląda obłędnie. Jedyna rzecz do jakiej można się przyczepić to plastikowa pokrywa anteny od LTE. Biały plastik według mnie wprowadza pewien dysonans w zetknięciu z aluminiowym tyłem. Dodatkowo są w nim dwa otwory, w których są umieszczone mikrofony. Biały plastik z dwoma czarnymi dziurkami. Eeee.

Klawiatura i pisanie tekstów

W porównaniu do przednika iPad Air ma zmniejszone boczne ramki. Do tego stopnia, że o jedną ramkę jest węższy od poprzedniej edycji. Wpływa to w znaczącym stopniu na pisanie tekstów w orientacji pionowej. Bez problemu można to robić tylko kciukami. Z kolei w orientacji poziomej klawisze na klawiaturze mają mniej więcej tą samą wielkość co w klawiaturze MacBook’a. Powoduje to, że jestem w stanie pisać na niej mniej więcej z tą samą prędkością, co na klawiaturze z fizycznymi przyciskami. Bałem się jak będzie się to sprawować i czy brak fizycznej informacji zawrotnej od klawiszy nie będzie dla mnie problemem, ale moje obawy okazały się bezpodstawne. Pisanie na iPad’zie jest do tego stopnia wygodne, że ten tekst powstaje właśnie na tym urządzeniu.

Problem pojawia się tylko przy wprowadzaniu polskich znaków. Na klawiaturze iPad’a nie mamy przycisku Alt, a polskie znaki wprowadza się tak jak w iPhonie poprzez przytrzymanie danego klawisza. Jest to niewygodne, bo bardzo opóźnia wpisywanie znaków. Z pomocą przychodzi tutaj autokorekta. Nigdy nie przypuszczałem, że to napisze. A jednak – całkiem nieźle sobie radzi w poprawianiu wyrazów bez polskich znaków. Dodatkowo jest na tyle inteligentna, że jeśli wpiszemy dane słowo kilka razy to zapamięta pisownię i dalej będzie nam już poprawnie podpowiadać. Oczywiście są momenty, że myli się kompletnie. Natomiast zdecydowanie lepszą taktyką jest szybkie wpisanie tekstu i przeczytanie go jeszcze raz nanosząc poprawki, niż czekać na pojawienie się dymka wyboru polskiego znaku.

20131111_0085_appletv_ipad_mini.jpg

Do pisania tego tekstu korzystam z aplikacji Byword. Jest to program, którego używam również na MacBook’u do pisania tekstu. Nie wiem czy to jest jego kwestia, czy samego iPad’a, ale przy szybkim pisaniu znaki wprowadzane są z pewnym opóźnieniem. Śmieszne uczucie jeśli wprowadzamy szybko słowo, a po chwili klawiatura jeszcze miga pokazując znaki jakie wprowadziliśmy. Nie jest to specjalnie irytujące, ale może trochę dezorientować.

To nie pierwszy post na bloga, który pisze, przy użyciu iPad’a. W rzeczywistości z ostatnich trzech tekstów dwa powstały właśnie na iPad’zie. To jednak jest zdecydowanie najdłuższy jaki do tej pory przygotowałem. Muszę przyznać, że o ile pisanie tekstu nie jest problemem, to wzbogacenie posta o grafiki i zdjęcia nie jest już takie łatwe. Wszystkie grafiki, jakie umieszczam w postach wrzucam na serwer za pomocą SCP. Żeby to wykonać muszę je mieć na dysku. Dodatkowo mam przygotowane skrypty w Keyboard Maestro, które oprócz wyrzucania zdjęć na serwer jednocześnie zmieniają ich wielkość do właściwego rozmiaru i kopiują do schowka link eskalacji Markdown. Wystarczy, że wkleję je do teksu i zdjęcia mam wystawione. Wszystko to za pomocą jednej kombinacji klawiszy. Jeszcze nie odkryłem jak to zrobić na iPad’zie. Spodziewam się jednak, że nie będzie to tak wygodne jak na ma Mac’u, ale chciałbym żeby było wykonalne. Jeśli tylko opracuje swój system to na pewno opisze go na blogu.

Pochłanianie zawartości internetu i nie tylko

Niektóre aplikacje miały wygląd iOS 6, ale jej poprawili. Przykładowo iBooks. Nie wiem, czy stara wersja nie była lepsza i przyjemniejsza – obecna jest po prostu chłodna. Na iPad’zie Air przeczytałem już półtorej książki. Zupełnie nie miałem z tym problemów. Być może dlatego, że iPad’a trzymać można bardzo podobnie jak książkę. Ponadto nie potrzeba nam dodatkowego źródła światła, żeby cieszyć się tekstem. Wiadomo, że jeśli chcemy, żeby wzrok się mniej męczył, to jest ono wskazane. Im większy kontrast między podświetleniem ekranu, a otoczeniem, tym bardziej nasze oczy dostają w kość. Wszystkie litery na iPad’zie są bardzo ostre. Nie trzeba dodatkowo wysilać wzroku, żeby zrekompensować niewyraźny tekst. W czytniku możemy sobie ustawić ładną, dużą czcionkę i w ten sposób nawet dłuższe chwile z tekstem nie sprawiają problemu. W porównaniu do ekranu MacBook’a wzrok dużo mniej mi się meczy. Ciekawe jak by było w przypadku MacBook’a z Retiną…

1384713378.548173_mini.jpg

IPad ma jeszcze jedna zaletę. Miałem trochę przerwę w czytaniu książek. Gdy jeździłem autobusem wszędzie potrafiłem pochłonąć jedną lub dwie książki w tygodniu. Kiedy zacząłem tyłek wozić samochodem chwila na książkę prawie zniknęła. Internet nie jest tu również bez winy. To, że nie czytałem książek, to nie znaczy, że nic nie czytałem. Pochłaniałem i nadal pochłaniam bardzo dużo artykułów z internetu – zawodowych i nie tylko. To, że w tej chwili księgarnię mam w tym samym miejscu co książkę robi mi znaczącą różnice. Nie muszę planować wyprawy do sklepu, czy czekać na przesyłkę. Chce poczytać książkę to albo wybieram ta co mam już wgrane albo w przeciągu kilku minut mogę znaleźć sobie coś fajnego do czytania w kilku księgarniach z ebook’ami. Jest to dla mnie bardzo wygodne rozwiązanie i mam nadzieje, że będę korzystał z niego jak najdłużej.

Jak już piszę o treściach z internetu to nie sposób nie wspomnieć jak one wyglądają. Ekran Retina robi swoje. Z przyjemnością przegląda się strony, które są bardzo dobrze opracowane graficznie. Blogi fotograficzne również nabierają nowego wymiaru. Zdjęcia wyglądają cudownie. Przeglądając również swoje zdjęcia zauważyłem, że te które wcześniej były dla mnie średnie, zaczynają mi się podobać, ponieważ zauważyłem w nich nowe szczegóły. Uwielbiam ten ekran.

ipadl-1_mini.jpg

Ma on jednak jedną wadę. Jeżeli czytamy tekst w orientacji pionowej, to ręce trzymamy zazwyczaj na dole urządzenia. Niestety spora cześć programów, chociażby wbudowany Mail, ma istotne przyciski u góry ekranu. Żeby go sięgnąć musimy przenieść rękę na górę urządzenia ,co wymaga użycia drugiej do jego przytrzymanie. Jest to bardzo niewygodne. Wydaje mi się, że najistotniejsze kontrolki w orientacji pionowej powinny być u dołu ekranu, tak jak w przypadku Reeder’a. Sięganie do przycisku archiwizacji w Mail jest zdecydowanie za bardzo uciążliwe.

Dźwięk i odtwarzanie multimediów

Głośniki w iPad’zie Air umieszczone są na spodniej części urządzenia. Są to głośniki stereofoniczne. Przez to, że spód jest zakrzywiony trochę na zewnątrz, to dźwięk jest skierowany bardziej w przeciwną stronę niż ekran urządzenia. Mam wrażenie, że powstaje wtedy swego rodzaju pogłos i złudzenie dźwięku przestrzennego. Nie za bardzo przypadło mi to do gustu. Jeżeli trzymamy urządzenie pionowo i skierowane w kierunku chociażby brzucha to efekt ten jest minimalny. W orientacji poziomej niestety jest bardzo silny.

20131117_0038_ipad_mini.jpg

IPad bardzo fajnie współpracuje z Apple TV po airplay. Jeśli odtwarzamy jakiś film na ekranie iPad’a to w bardzo prosty sposób możemy przenieść go na ekran telewizora. Wystarczy nacisnąć jeden przycisk. Bardzo wygodnie również steruje się odtwarzaniem muzyki. Duży ekran sprawdza się tutaj idealnie. Bardzo wygodnie nawiguje się po całej bibliotece muzyki.

Kiepsko sprawa się ma w przypadku odtwarzania filmów z dźwiękiem zakodowanym w jakimś bardziej zaawansowanym formacie jak na przykład DTS. iPad nie jest w stanie zdekodować takiego formatu dźwięku. Efekt jest taki, że mamy film bez dźwięku. Muszę chyba rozejrzeć się za jakimś bardziej zaawansowanym odtwarzaczem niż ten domyślnie dostępny. Różnie on sobie poradzi z większą ilością formatów.

Bateria

Apple podaje, że bateria w iPad’zie powinna wytrzymać mniej więcej 10 godzin jego użytkowania. W rzeczywistości jest zdecydowanie lepiej. Z moich obserwacji wynika, że 12,5 godziny, a nawet więcej to jest wynik, który otrzymuje regularnie. Raz jest lepiej a raz gorzej, ale tyle iPad minimum jest w stanie wytrzymać. Wiadomo, że na początku urządzenie dostaje mocno w kość, zatem muszę je ładować codziennie lub co drugi dzień. Niewątpliwie natomiast osiągane wyniki są bardziej niż zadowalające.

20131117_0039_ipad_mini.jpg

Szybkość i stabilność działania

Nie będę tutaj pisał o parametrach procesora, czy pamięci jakie iPad posiada. Nikomu nie jest to do szczęścia potrzebne. Ważne natomiast jest to jak to się przekłada na rzeczywiste działanie urządzenia. iPad Air działa bardzo płynnie i szybko. Reaguje na polecenia bez zbędnych opóźnień. Aplikacje uruchamiane są bardzo szybko. Wiele głosów podnoszonych było, że nowe urządzenie od Apple posiada zdecydowanie za mało pamięci RAM bo tylko 1 GB. Konkurencja wyposażona jest w tej chwili na standardzie w 2 GB pamięci. Podczas używania zdecydowanie nie odczuwa się, że pamięci jest za mało. Trzeba zwrócić uwagę, że zarządzanie pamięcią w systemie Android jest w zdecydowanym stopniu oparte o Garbage Collector i naturalne jest to, że wymaga to większej ilości pamięci. W iOS programista w dużej mierze sam musi dbać o pamięć. Jest to bardziej problematyczne z punktu widzenia programisty, ale ma lepszy efekt na działanie aplikacji i wykorzystanie przez nią pamięci.

20131111_0068_appletv_ipad_mini.jpg

IOS 7 działa na iPad’zie Air bardzo sprawnie. Widać, że nie jest jeszcze w stu procentach dopracowany, ale nie ma wielu rzeczy do których się można przyczepić. Przez ten czas jaki miałem okazje z nim spędzić nieoczekiwanie mi się na razie zrestartował dwa razy. Chyba niezły wynik jak na system, który dopiero co miał premierę. Jeszcze niedawno było widać spore rozbieżności interfejsu między poszczególnymi aplikacjami od Apple. iBooks miało wygląd jeszcze taki jak na iOS 6, a z kolei inne aplikacje implementowały interfejs nowej wersji systemu. W ubiegłym tygodniu jednak i iBooks i iTunesU uzyskały aktualizacje do iOS 7 i ich wygląd już się znacząco nie różni od innych aplikacji. Trochę jednak chyba będę tęsknił za starym wyglądam iBooks. Teraz jest ta aplikacja jednak chyba trochę za sterylna. Widok półki z książkami miał swój urok. Teraz książki wyglądają trochę na zawieszone w powietrzu.

Smart cover

Razem z iPad’em zakupiłem do niego Smart cover. Jestem pod dużym jego wrażeniem. Nie spodziewałem się, że wykonany będzie on z tak dobrych materiałów. Wierzchnia część wykonana jest z poliuretanu, ale mimo wszystko jest bardzo przyjemna w dotyku. Spód to mikrofibra, która ułatwia dodatkowo utrzymanie ekranu w czystości.

20131117_0056_ipad_mini.jpg

Magnesy zastosowane w Smart cover’ze są bardzo mocne. Przypadkowo obudowa odczepiła mi się do tej pory tylko raz. To, że jest mocna w cale nie oznacza, że ciężko ją zdjąć. Siła jest tak dobrana, aby odczepienie nie było bardzo problematyczne, ale jednocześnie, żeby nie następowało przypadkowo.

20131117_0087_ipad_mini.jpg

Jeżeli korzystamy ze Smart cover’a na jakiejś płaskiej powierzchni, jak na przykład stół, to daje on bardzo solidne podarcie dla urządzenia. Jest to szczególnie wygodne przy pisaniu. Jeśli zaś chcemy skorzystać z niej na kolanach to już nie jest tak różowo. Niestety ślizga się ona na tyle, że nie daje wystarczającego komfortu z jej użytkowania. Wniosek z tego taki, że jeśli chcemy napisać jakiś dłuższy tekst to należy usiąść przy stole lub biurku.

Reasumując

Niewątpliwie iPad Air to niesamowite urządzenie. Bardzo wszechstronne i komfortowe w użytkowaniu. Praca i rozrywka na nim to wyjątkowa przyjemność. Trzeba pamiętać jednak, że nie jest to pełnoprawny komputer. Nie wykonamy na nim w prosty sposób wszystkich rzeczy, jakie możemy wykonać na laptopie, czy komputerze stacjonarnym. Wiele osób w tej chwili jest orędownikami filozofii iPad only to znaczy, żeby całą swoją aktywność realizować właśnie na iPad’zie. Być może mają taką prace, która nie wymaga użycia komputera. Ja na iPad’zie nie byłbym w stanie programować albo byłoby to na tyle niewygodne, że przestałbym być efektywny w tym co robię. Pewne rzeczy wymagają komputera, a wykorzystywanie do tego iPad’a jest zwyczajnie masochizmem.

iPad jednak potrafi nam w wielu przypadkach zastąpić komputer. Nie znam w tej chwili lepszego urządzenia do konsumpcji treści. Trzymając iPad’a w rękach czujemy się bardziej komfortowo niż z laptopem na kolanach. Tablet od Apple aż zachęca, żeby wziąć kubek kawy, siąść na kanapie i przejrzeć poranne wiadomości.

20131117_0111_ipad_mini.jpg

Jestem nowym użytkownikiem iPad’a i muszę powiedzieć, że zaskoczył mnie on bardzo pozytywnie. Wykorzystuje do większej ilości czynności niż wydawało mi się że będę. Największym chyba zaskoczeniem było dla mnie to, że odkryłem w sobie nowy talent – rysowniczy. Mam niesamowitą frajdę, kiedy siadam z córką i rysuję jej to co ona chce. Nie wiem czy ja się przy tym lepiej bawię czy ona. Wolę myśleć, że ona :)

Wady? Umiejscowienie głośników mogłoby być lepsze. Szersza obsługa formatów dźwięku, ale to pewnie da się załatwić innym odtwarzaczem. Tak naprawdę ciężko mi znaleźć coś do czego można się przyczepić.

Dlatego moja ocena to: ✭✭✭✭✭