W ostatnim czasie była to chyba najbardziej wyczekiwana aktualizacja aplikacji do iOS7. Niewiele jest takich aplikacji gdzie tysiące użytkowników czekają na nową wersję. Tweetbot to narzędzie, którego używa się codziennie. Poprzednia wersja oferując wysoki poziom ergonomii pozwoliła zaoszczędzić ludziom masę czasu. Po publikacji nowej wersji rozpętała się burza, kiedy okazało się, że aktualizacja jest płatna. Słusznie?

Wygląd i ergonomia

Zacznę od tego co zmieniło się w nowym Tweetbot’cie. A było tego wiele i niestety nie wszystko na plus. Pierwsze co rzuca się w oczy to ewidentnie nowy interfejs przystosowany do wyglądu iOS 7. Moje pierwsze odczucia nie były zbyt entuzjastyczne. Nie mogłem się przyzwyczaić do nowego wyglądu. Szczególnie do ciemnego tła oznaczonego tweet’a. Jednak po pewnym czasie obcowania z aplikacją to uczucie zanikło. 1383498929.667712_mini.jpg

Dziwiły mnie trochę głosy ludzi, którzy po zobaczeniu nowego interfejsu krzyczeli, że jest piękny. Ok, brzydki nie jest, ale interfejs powinien być przede wszystkim funkcjonalny. Każdy ma pewne swoje przyzwyczajenia przy korzystaniu z aplikacji. Zazwyczaj nie wykorzystujemy pełnego zakresu funkcji, ale kilka z nich eksploatujemy bez przerwy. Jedną z takich funkcji w starym Tweetbot’cie było dla mnie przeciągniecie w prawo na tweet’cie w celu przejrzenia historii konwersacji. W nowej wersji ten gest zniknął. Teraz widok konwersacji jest dostępny pod przeciągnięciem w lewo. Nie muszę chyba pisać ile to frustracji u mnie na początku powodowało. Podobnie u niektórych użytkowników było z potrójnym lub podwójnym kliknięciem na tweet’cie. W tej wersji nie ma tych gestów.

Przez polskiego Twitter’a przewinęło się sporo narzekań dotyczących dźwięków nowego Tweetbot’a. Wielu osobom nie przypadły one do gustu. Mnie one nie przeszkadzają. Czy poprzednie były lepsze? Ciężko powiedzieć. Fajną opcją byłaby możliwość wyboru starych i nowych dźwięków, ale niestety nie jest dostępna.

Do tej pory mogliście odnieść wrażenie, że tylko narzekam na nowego Tweetbot’a. Teraz się poprawię. To co należy zaliczyć na niewątpliwy plus nowej wersji to bardzo piękne animacje. Wszystkie przejścia są idealne. Animacje nie są ani za długie, ani za krótkie, Przy zamykaniu podglądu zdjęcia z timeline’a można samemu za każdym razem wygenerować sobie inne przejście. Zdjęcie po prostu odrzucamy za ekran i aplikacja sama się orientuje jaką animację ma wygenerować na podstawie gestu.

Tweetbot 3 jest bardzo responsywny. Wszystkie funkcje reagują bez opóźnień. Mam wrażenie, że w końcu porządnie zaczęła działać synchronizacja po iCloud. Wcześniej zdarzało mi się, że po przejrzeniu części timeline’a na telefonie w aplikacji na Mac zupełnie nie było to widoczne. Teraz działa to bez zarzutu. Informacja o tym ile tweet’ów zostało nam do przejrzenia też już nie ginie w dziwnych przypadkach. Jest widoczna wtedy kiedy powinna.

Płatna aktualizacja

Tak jak wcześniej wspominałem Tweetbot 3 to aktualizacja płatna. Tapbots w okresie promocyjnym wyceniło ją na 2.69 euro. Poprzednią wersję zakupiłem za kilkanaście euro. Nie pamiętam dokładnie ile. Sporo ludzi się burzy o to, że aktualizacja jest płatna. Zarzuca deweloperom pazerność. Ludzie uważają, że jeśli raz kupią aplikację to za aktualizacje nie muszą już płacić.

1383498943.692712_mini.jpg

Nie wiem czy bardziej smuci czy bardziej denerwuje mnie takie podejście. Możecie powiedzieć, że jestem stronniczy w moich poglądach, bo sam jestem programistą. Ale przecież każdy chce mieć zapłacone za wykonaną pracę. Tweetbot 3 to zupełnie nowa aplikacja napisana od zera. Jak kupujecie Windows’a to macie aktualizację do nowej wersji za darmo (na przykład z Windows 7 do Windows 8)? Czy ktoś krzyczy, że Microsoft jest pazerny? Jak pokazuje się nowy model samochodu, który kupiliście to idziecie do dealera i mówicie, że chcecie go w gratisie? Czy jak jedziecie na stację benzynową i tankujecie to mówicie, że nie zapłacicie bo tankowaliście na tej stacji w zeszłym tygodniu?

Płacąc za nowe wersje aplikacji możecie pokazać programistom, że cenicie ich pracę. Mali deweloperzy funkcjonują tylko dzięki bezpośredniemu wsparciu swoich użytkowników. Jeśli przestanie to być opłacalne, to programiści przerzucają się na inne zajęcie, tzn. będą pisać aplikacje dla przedsiębiorstw albo w ogóle porzucą programowanie. Kto wtedy będzie dla Was pisał aplikacje? Stać będzie na to tylko firmy, które mają inne źródła dochodu. Możecie się wtedy spodziewać albo olbrzymiej ilości reklam, albo “zapłacicie” za aplikację poprzez przekazanie firmom, w mniej lub bardziej świadomy sposób, swoich danych osobowych i wykorzystywania ich później w mało komfortowy dla Was sposób.

2.69 euro to jest mała kwota za takie oprogramowanie. Jeżeli kosztowałoby dwa razy więcej też bym zapłacił bez wahania. Pomimo tego, że uważam że Tweetbot 3 (tak samo jak Reader 2) nie ma pełnej funkcjonalności poprzedniej wersji to zachęcam Was do wydania tych paru groszy na aktualizację. To tak jakbyście postawili autorom piwo.

Na horyzoncie

Już pojawiły się zapowiedzi wersji 3.1 Tweetbot’a. Pojawi się możliwość zmiany wielkości czcionki niezależnie od ustawienia systemowego, możliwość szybkiego odpisania na tweet’a oraz oznaczanie gwiazdką za pomocą gestu. Więcej szczegółów możecie zobaczyć tutaj.

Podsumowanie

Tweetbot 3 to duże zmiany w szczególności jeśli chodzi o wygląd interfejsu. Nie mamy przeniesionych wszystkich funkcji z poprzedniej wersji programu. Część z nich została przeniesiona w inne miejsce. Niewątpliwie wymaga to od użytkowników pewnego okresu przyzwyczajenia do nowej wersji.

Jest to aktualizacja płatna, ale jej cena na razie jest bardzo niska. Tweetbot 3 to nadal według mnie bezkonkurencyjny klient Twitter’a na iOS i jest wart każdego grosza czy centa. Namawiam Was wszystkich do zakupu.

Ze względu na braki nie mogę Tweetbot’owi dać 5-ciu gwiazdek, ale 4 są w pełni zasłużone.

Moja ocena: ✭✭✭✭✩