Minął już ponad miesiąc od udostępnienia iOS 7 wszystkim użytkownikom. Zarejestrowani deweloperzy mieli możliwość testować system parę miesięcy wcześniej, ale prawdziwy test rozpoczął się po przekazaniu go zwykłym użytkownikom. Ja lubię oceniać coś dopiero po tym jak trochę tego czegoś poużywam. Recenzje systemu operacyjnego czy sprzętu po jednodniowym użytkowaniu niewiele według mnie wnoszą. IOS 7 używam od dnia kiedy został udostępniony wszystkim i jestem gotowy na napisanie paru słów o nim.

Wygląd

Od samego początku nowy mobilny system operacyjny od Apple budził wiele kontrowersji, głównie za sprawą swojego wyglądu. Gruntowny redesign jednym przypadł do gustu, a inni mocno go krytykowali. Moim zdaniem kierunek zmian jest dobry, ale ich wykonanie miejscami pozostawia wiele do życzenia. IOS 7 jest bardziej kolorowe niż poprzednik. Wrażenie nowoczesności ma powodować zastosowanie smukłych czcionek i usunięcie większości gradientów z elementów takich jak przyciski. W przypadku ikon z kolei zastosowano “agresywniejsze” gradienty niż w poprzedniej wersji. Przejścia już nie są tak subtelne.

Wygląd jest czymś do czego można się przyzwyczaić, aczkolwiek są miejsca, w których razi on mocno w oczy. Szczególnie chodzi o za małe lub nierównomierne odstępy między elementami. Szczególnie widać to na ekranie wybierania numeru w telefonie. W tych przypadkach mam wrażenie, że brak było nadzoru ze strony designerów nad programistami, którzy tworzyli nową wersję. Dostali oni wolną rękę i nie zadbali o estetykę nowych elementów.

1383075901.052464_mini.jpg

Zastosowane kolory w systemie są również dosyć odważne. Za pierwszym razem jak zobaczyłem kolor przycisku odbierania połączeń to miałem wrażenie, że to jakaś pomyłka. Zielony kolor jest bardzo intensywny i niemal kujący w oczy. To samo wrażenie miałem oglądając niektóre ikony aplikacji z wersji beta systemu. Trochę to zostało wygładzone w wersji finalnej, ale nie do końca.

No właśnie – ikony. Spora burza była o nie w internecie po zaprezentowaniu pierwszej bety systemu. Nie można powiedzieć, że to była burza w szklance wody. Ikony aplikacji od Apple są co najwyżej znośne w wielu przypadkach, ale jest też kilka takich, w przypadku których trzeba by mocno się zastanowić, żeby znaleźć w nich sens. Nie ma również gwarancji, że ten sens znajdziemy. Przykładowo ikona biblioteki zdjęć. W jaki niby sposób kolorowy kwiatek z bąbelków ma mówić, że to biblioteka zdjęć jest? Jedyne powiązanie jakie widzę jest takie, że w iOS 6 na tej ikonie był słonecznik. Użytkownicy poprzedniej wersji po zastanowieniu może do tego dojdą, ale nowy użytkownik systemu zupełnie tego nie skojarzy. Jedynym ratunkiem będzie dla niego podpis pod ikoną. Game Center nie rozpozna nawet osoba używająca iOS od pierwszej wersji. Kilka przypadkowych kolorowych bąbelków nijak mi się z tą funkcjonalnością nie łączy. Ikona ustawień to były zawsze koła zębate. Teraz mamy coś co bardziej przypomina korbę rowerową. Ani to estetyczne ani to intuicyjne. Takie przykłady można mnożyć.

To co trzeba zaliczyć iOS 7 na duży plus to wygląd zablokowanego ekranu. Wszystkie elementy informacyjne są tak subtelnie zrobione, że nie przysłaniają zdjęcia jakie mamy na tapecie. To, że status bar jest w tej chwili przeźroczysty i zachodzi na zawartość ekranu dodaje efektu. Status bar jest niby tej samej wysokości co w poprzedniej edycji iOS, czyli 20 pikseli, ale wydaje się mniejszy. Bardzo podoba mi się to, że wskaźnik baterii normalnie jest w kolorze czcionki status bar’a, ale kiedy podłączymy urządzenie do ładowania to ikona się robi kolorowa. Bardzo dobrze wpływa to na widoczność i przydaje się chociażby w samochodzie, gdzie nie możemy za długo przyglądać się jednej ikonce, żeby sprawdzić czy bateria naszego telefonu się ładuje.

Animacje

IOS 7 jest bogaty we wszelkiego rodzaju animacje. Na początku robią one bardzo duże wrażenie, ponieważ dobrze wskazują użytkownikowi co się dzieje na ekranie. Na moim iPhonie 4s nie ma problemów z ich wyświetlaniem i działa to płynnie. Jednak po jakimś czasie zauważamy, że te animacje są odrobinę zbyt długie. Jednym z takich przypadków jest moment kiedy po odblokowaniu telefonu musimy poczekać chwilę na to, żeby ikony ułożyły się na ekranie zanim jedną wybierzemy. Animacje można wyłączyć, ale na razie nie przeszkadzają mi tak bardzo, żebym się do tego kroku posunął.

Efekt paralaksy, czyli poruszania się ikon w menu pod wpływem poruszania telefonem, trochę mnie zawiódł. Myślałem, że będzie to jeden z fajniejszych wodotrysków nowego systemu, czyli to co ludzie lubią najbardziej. Wydawało mi się, że będzie on bardziej wyraźny, a tak na prawdę ciężko go zauważyć.

Centrum powiadomień

Dosyć o wyglądzie, przejdźmy do nowych funkcjonalności systemu. W iOS 7 zostało zaprezentowane nowe Centrum powiadomień. Informacje w nim zostały podzielone na trzy zakładki. W pierwszej mamy największą nowość – widok podsumowujący bieżący dzień. Możemy sobie ustawić co chcemy widzieć. Domyślnie pojawia się widok kalendarza z danego dnia, podsumowanie przypomnień jakie mamy ustawione na dany dzień czy notowania giełdowe. Fajne jest również umieszczenie inteligentnych podpowiedzi dotyczących naszych nawyków. Jeśli często pokonujemy w ciągu dnia jakąś trasę – przykładowo jeździmy do pracy – to Centrum powiadomień wyświetli nam informacje o natężeniu ruchu i w przypadku korków zasugeruje zarezerwowanie większej ilości czasu na podróż. Robi to wrażenie. Mamy również skrócony opis następnego dnia i co mamy w nim zaplanowane, na przykład na którą godzinę mamy ustawiony budzik. W wersji 7.0.2 obecny był błąd, który pokazywał niektóre nieaktywne alarmy, ale został on poprawiony.

1383075911.607580_mini.jpg

W kolejnych zakładkach mamy umieszczone znane do tej pory powiadomienia. Zostały one podzielone na: nieodebrane oraz wszystkie. Trochę jest to bez sensu. Jeśli odebraliśmy powiadomienie, to po co nam je trzymać na widoku? Wystarczyłby jakiś przełącznik, który umożliwiałby włączenie ich, a nie tworzenie zupełnie osobnej zakładki do nich. Przez to, że widokiem domyślnym jest teraz widok dnia, to powiadomienia nie są odpowiednio widoczne. Kiedy pokażą się na zablokowanym ekranie to możliwe, że jest to ostatni moment, kiedy je zobaczysz w najbliższym czasie.

Centrum sterowania

Centrum sterowania to nowa funkcja, która była już dawno obecna w urządzeniach z Androidem. Po wykonaniu gestu do góry w dowolnym momencie mamy szybki dostęp do ustawień telefonu takich jak włączanie i wyłączanie WiFi, bluetooth’a, trybu samolotowego itp. Możemy również szybko uruchomić aparat, zmienić piosenkę w odtwarzaczu czy użyć latarki. Tak – Apple w końcu pokazało swoją latarkę.

Jest to bardzo duże ułatwienie w korzystaniu z systemu, natomiast ja łapię się na tym, że mało z tego korzystam. Wydaje mi się, że to kwestia przyzwyczajenia – tyle lat korzystałem z normalnego wejścia w ustawienia, że zapominam o nowej, szybszej możliwości. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu.

1383075877.461974_mini.jpg

Zdjęcia

W tej edycji systemu iOS Apple pokazało nowy sposób organizacji rolki z aparatu, czyli zdjęć wykonywanych naszym urządzeniem. W tej chwili organizowane są one według dat i miejsc, przy czym jest to dosyć sprytne rozwiązanie. Możemy bowiem z widoku dni przejść do widoku miesiąca, a potem roku. Zawężając odpowiednio zakres tego co chcemy widzieć możemy bardzo szybko znaleźć zdjęcia jakie nas interesują. Podobny podział funkcjonuje pod względem miejsca wykonywania zdjęcia. Muszę stwierdzić, że jest to bardzo wygodne. Jednakże ciesze się, że Apple nie wprowadziło takiego podziału na wydarzenia jak w iPhoto, którego jestem zagorzałym przeciwnikiem.

Mapy

Z nową aktualizacją systemu postanowiłem również sprawdzić, czy coś zostało poprawione w mapach od Apple. Niestety pod tym względem nie jest dobrze. Sama aplikacja jest bardzo estetyczna, a wskazówki nawigacyjne są bardzo wyraźne. Brakuje mi jednak w widoku nawigacji informacji o tym jak daleko mam jeszcze do celu, czy z jaką prędkością jadę. Zdecydowanie wolę pod względem prędkości kierować się GPS’em, bo jego wskazania są bardziej dokładne niż mojego prędkościomierza w samochodzie, a sam jego widok mam bliżej zasięgu wzroku.

1383075839.944290_mini.jpg

Czy coś poprawiło się z dokładnością map? Obawiam się, że nadal jest kiepsko. Próbowałem za pomocą map Apple dojechać z centrum handlowego Targówek do Galerii Rembielińskiej. Niestety trafiłem na jakieś osiedle kilometr od tego centrum. Navigon nie miał żadnych problemów z takim zadaniem. Pełna porażka.

Smaczki

IOS 7 wprowadził bardzo dużo subtelnych elementów, na które na pierwszy rzut oka nie zwracamy uwagi, natomiast w użytkowaniu stają się nieodzowne.

Pierwszą rzeczą jaką bym chciał zaznaczyć są aktualizacje w tle. To jedna z takich funkcji, których nie zauważamy, ale jak ktoś ją nam zabierze to okazuje się, że nie możemy bez niej żyć. Po instalacji iOS 7 po kilku dniach zorientowałem się, że coś mało aktualizacji mi telefon pokazuje. Dokładnie żadnej. Poprzednio w podobnym okresie było tego zdecydowanie więcej. Po szybkiej inspekcji Centrum Powiadomień zobaczyłem, że system sam mi zaktualizował 16 aplikacji. To lubię!

Jeśli chodzi o dźwięki w iOS, to teraz są one zdecydowanie mniej inwazyjne. Wcześniej jak w nocy kładąc się do łóżka podłączałem telefon do ładowania, to często aż sam podskakiwałem słysząc ten charakterystyczny ton. Teraz wszystkie dźwięki zdecydowanie bardziej złagodzono, są one subtelniejsze.

Warto wspomnieć również o nowych gestach. Przeciągając ekran w bok od lewej krawędzi uzyskujemy funkcję powrotu do poprzedniego ekranu. I choć musi być ona zaimplementowana przez programistów, to coraz częściej jest to widoczne w aplikacjach. Jest to bardzo wygodne, ponieważ nie trzeba sięgać palcem to górnego rogu telefonu. Bardzo łatwo się do tego przyzwyczaić.

Choroby wieku dziecięcego

Niestety jak każde nowe oprogramowanie, również i to, cierpi na choroby wieku dziecięcego. Błędów jest trochę. Niektóre występują u wybranej grupy użytkowników, a niektóre u wszystkich. Problemy sprawiają również aplikacje od developerów, które nie do końca są przygotowane na nowy system lub zostały wydane w pośpiechu, aby zdążyć na premierę.

Osobiście błędów dużo nie napotkałem i jeśli już to jakieś związane bardziej z wyglądem niż działaniem. A to pokazało się okno dialogowe nie w tej orientacji co trzeba, a to liczba notyfikacji na ikonie nie chciała się odświeżyć. Bardziej wkurzający błąd jaki napotkałem dotyczy odświeżania poczty. Przy każdym odświeżeniu migał mi przypadkowy mail, który już czytałem. Mam jednak wrażenie, że z pocztą w ogóle jest problem. Czasem odczytane wiadomości na telefonie nadal mi się pokazują na komputerze. Z kolei jeśli przeczytam wiadomość na komputerze to do czasu odblokowania telefonu i wejścia do poczty notyfikacja o tym mailu nadal tkwi na lock screenie.

W internecie możemy poczytać o bardziej denerwujących błędach. Jeden jest dosyć kuriozalny, bo dotyczy aplikacji Pages od Apple. Jeśli wejdziemy do aplikacji Pages, a następnie uruchomimy widok otwartych aplikacji to telefon radośnie się zrestartuje.

Wraz z aktualizacją 7.0.3 część osób raportuje, że straciła łączność WiFi w telefonie. A wszystko przez to, że przełącznik od WiFi jest szary i nie można go uruchomić. To już bardzo duży błąd, bo odcina użytkowników od bardzo istotnej funkcji w telefonie.

Podsumowanie

IOS 7 do tej pory budzi u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony poprawiona ergonomia systemu i bardzo użyteczne gesty. Usprawnień w postaci Centrum sterowania również nie można pominąć. Po drugiej stronie niestety mamy wygląd systemu, który zły nie jest, ale do ideału mu daleko. Zacząłem się już do niego przyzwyczajać. Nie wiem czy to nie początki syndromu sztokholmskiego :). Mam wrażenie, że te wszystkie problemy są spowodowane tym, że system ten nie miał jeszcze czasu dojrzeć. Być może wersja 8 będzie tą, która zadowoli większość użytkowników. Kierunek minimalistycznego wyglądu niewątpliwie jest dobrą drogą jaką Apple obrało. Trzeba tę ideę jednak jeszcze rozwinąć.