Jawbone Up to urządzenie, które bardzo dobrze wpisuje się w ostatnio modny trend lifelogging’u. Lifelogging to nic innego jak zbieranie danych o swoich aktywnościach i nawykach na przestrzeni całego dnia lub nawet całej doby. Jawbone Up skupia się w szczególności na rejestrowaniu danych dotyczących naszej aktywności fizycznej, aby pomóc dbać o swoje zdrowie. Czy robi to dobrze? Zapraszam do lektury.

W mojej recenzji nie będę skupiał się na aspektach technologicznych i wymienianiu wszystkich możliwości jakie opaska oferuje. Bardziej skupię się na aspektach praktycznych i tym co chyba wszystkich interesuje – jak to się sprawdza.

Nie da się jednak zacząć bez krótkiego wstępu. Jawbone Up to opaska na rękę, którą powinniśmy nosić 24 godziny na dobę. Producent sugeruje zdejmowanie jej jedynie w celu naładowania. Dostępna jest w różnych kolorach oraz trzech rozmiarach. Na stronie Jawbone jest dostępna bardzo dobra instrukcja dotycząca tego jak dobrać rozmiar dla siebie. Jak już wspomniałem wcześniej opaska pozwala śledzić naszą aktywność fizyczną w ciągu dnia mierząc ile kroków pokonujemy. Dodatkowo bada również jakość snu w nocy.

Wygląd i wygoda

Opaska wygląda na prawdę bardzo ładnie. Wykonana jest z hypoalergicznej gumy z lekką fakturą, która jest charakterystyczna dla większości (jeśli nie wszystkich) produktów Jawbone. Sam miałem problem z dobraniem dla siebie odpowiedniego rozmiaru. Jestem całkiem sporym facetem i mój obwód nadgarstka mieścił się w okolicach górnej granicy największego rozmiaru Jabone’a, czyli L. Efekt był taki, że końcówki opaski lekko odstawały od mojego nadgarstka. Było to o tyle niewygodne, że nosząc ją końcami opaski do wewnętrznej strony nadgarstka, bardzo łatwo było zadrapać siebie lub najbliższą osobę podczas chociażby uścisku. Noszenie odwrotne opaski dla mnie było niewygodne, więc pozostałem przy tej opcji.

up-by-jawbone-hires-001_mini.jpg

Produkt Jawbone nie przeszkadza zbytnio w codziennym życiu. Nie rozstawałem się z opaską zarówno w dzień jak i w nocy. Za jednym wyjątkiem. Jeżeli korzystamy z laptopa trzymając go na kolanach i opierając na nim nadgarstki, Jawbone UP niestety wtedy uciska do tego stopnia, że dłużej niż kilka minut w takiej konfiguracji nie da się wytrzymać. Jeżeli pracujemy na biurku z wykorzystanie zewnętrznej klawiatury to ten problem znika.

Tryby pracy opaski zmieniamy za pomocą jednego przycisku jaki na niej jest umieszczony. Każdy tryb ma swoją osobną kombinację długich i krótkich kliknięć. Dla mnie ciężko było to wszystko spamiętać i za każdym razem zastanawiałem się czy, aby uruchomić power nap to potrzebuję kliknąć dwa czy trzy razy.

Opaska posiada również plastikową zatyczkę wtyczki mini jack służącej do synchronizacji z telefonem przez gniazdo słuchawkowe. Spotkałem się z sygnałami, że łatwo tę zatyczkę zgubić. Trzyma się ona całkiem mocno na wtyczce, ale miałem przypadek, że sama mi spadła. Trzeba na to uważać.

Mierzenie aktywności

Jak już wcześniej wspominałem, Jawbone mierzy kroki, jakie pokonujemy w ciągu dnia. Nie porównywałem dokładności jego wskazań z innymi produktami czy aplikacjami, ale możecie poczytać o tym u Wojtka Pietrusiewicza na Makowym ABC. Polecam cały cykl jego artykułów o Jawbone.

Zauważyłem, że UP przy niektórych czynnościach potrafi rejestrować kroki, których nie wykonaliśmy. Taką czynnością jest chociażby mycie głowy. Przy okazji powiem, że opaska jest wodoszczelna, ale nie wodoodporna. Znaczy to tyle, że możemy z nią brać prysznic, ale pływać już nie. Czasami jeśli idziemy, a nie poruszamy ręką z opaską to wskazania również będą zafałszowane. Jeżeli trzymamy ją w kieszeni, to różnica nie będzie znacząca, ale z kolei jeśli prowadzimy wózek i trzymamy rękę na jego rączce, to zauważyłem, że różnica jest znaczna.

1381466383.536649_mini.jpg

Jawbone udostępniło API dla innych aplikacji, za pomocą którego można się integrować z serwisem Jawbone. Kapitalnie to działa w przypadku Runkeepera – biegi z niego widoczne są na naszym dziennym wykresie aktywności. Jawbone oferuje również integrację z MyFitnessPal do śledzenia nawyków żywieniowych, z wagą Withings oraz masą innych aplikacji. Nawet IFTTT. W tej chwili API zostało otwarte dla wszystkich, więc na wysyp podobnych serwisów wystarczy poczekać.

Sen

Jak już wcześniej wspomniałem UP pozwala śledzić jakość naszego snu. Monitorując ruch ciała jest w stanie określić czy jesteśmy w fazie lekkiego czy głębokiego snu. Przed pójściem spać należy przestawić opaskę w tryb nocny – wtedy UP będzie wiedział jak zinterpretować odczyty. Tak samo po przebudzeniu powinniśmy przestawić ją ponownie w tryb dzienny. Jest z tym jeden problem. O ile wieczorem pamiętałem o przestawieniu w tryb nocny to rano często zapominałem o zmianie trybu. UP po jakimś czasie się orientuje, że nie śpimy, ale w zależności od tego co robimy po przebudzeniu może to trwać różną ilość czasu, a zmierzona długość snu będzie i tak błędna.

Nie jest to jednak najfajniejsza funkcja UP dotycząca snu. Wiedza dotycząca tego jak długo śpię nie jest mi za bardzo potrzebna – i tak wiem, że śpię za mało. Jawbone UP to również bardzo inteligentny budzik. Ustawiając godzinę pobudki możemy również ustawić przedział czasowy w jakim możemy wstać. Jawbone będzie szukał w tym przedziale momentu, w którym będziemy w fazie lekkiego snu i wtedy wybudzi nas wibracją. Działa to świetnie! Prawie za każdym razem jak mnie UP budził miałem wrażenie, że już i tak nie spałem, więc wstawałem bardziej wypoczęty. Dodatkowo budzenie wibracją ma tę zaletę, że nie budzi innych osób, które są w pokoju. Moja żona była bardzo zadowolona, że w końcu nasza córka przestała wstawać razem ze mną i ona mogła przez to dłużej pospać.

Aplikacja

Jawbone UP nie istnieje bez dedykowanej aplikacji na telefon. To za pomocą niej zmieniamy wszystkie ustawienia opaski oraz możemy śledzić dane jakie zbieramy. Interfejs aplikacji jest bardzo przyjemny i nowoczesny. Dane dotyczące przebytych kroków i snu prezentowane są w postaci wykresu słupkowego. Fajne jest to, że dzień na wykresie płynnie przechodzi w noc i możemy za pomocą przewijania w bok ustawić dowolną datę jakiej szukamy.

1381466375.765255_mini.jpg

Aplikacja pozwala również śledzić dane dotyczące spożywanych pokarmów. Jest to bardzo uproszczona funkcja – wszystkie dane musimy wprowadzić ręcznie, a baza aplikacji zawiera tylko kilka przykładowych pozycji.

Aplikacja umożliwia również dodawanie znajomych. Jeśli dany użytkownik udostępni dane to możemy wtedy śledzić jego aktywność. Za pomocą komentarzy i polubień możliwe jest wzajemne motywowanie do dalszego wysiłku. Po synchronizacji UP wrzuca notyfikację o przebytych krokach danego dnia. Jeśli synchronizujesz opaskę rano to wynik na pewno będzie mizerny i nie odpowiadający całodziennej aktywności. Bardziej odpowiednie według mnie byłoby umieszczenie takiej notyfikacji po synchronizacji dnia następnego. W ten sposób łatwiej byłoby użytkownikom porównywać osiągnięcia miedzy sobą, a nic nie wpływa lepiej na motywację jak to, że znajomy zrobił danego dnia o 1000 kroków więcej.

Motywacja do ruchu

To jest coś co najbardziej mnie zastanawiało przed zakupem. Czy teki mały gadżet skłoni mnie, żeby więcej się ruszać w ciągu dnia? I wiecie co? To działa!

Na początku podchodziłem sceptycznie. Mam siedzący tryb pracy, więc ruch jest potrzebny. Zacząłem biegać. Nie wiedziałem do końca, gdzie wpasować w to wszystko Jawbone’a, ale stwierdziłem, że spróbuję i zobaczę jak będzie. Po jakimś czasie złapałem się na tym, że zacząłem nabijać kroki. Jak szedłem po pieczywo do sklepu to zamiast iść do najbliższego to wybierałem dłuższy spacer do piekarni. Dwie pieczenie na jednym ogniu – lepsze pieczywo w domu i nabite kroki na Jawbonie. Jak robiłem sobie przerwę w pracy to wychodziłem na dwór i nie stałem w miejscu, ale spacerowałem w najbliższej okolicy. Na weekendowe spacery też wybierałem dłuższe trasy. Jak zaparkowałem samochód dalej od domu to już mnie nie denerwowało, że tak daleko i muszę kawał iść.

Nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Wydaje mi się, że wpływ na to ma nasza wrodzona potrzeba rywalizacji. Jeśli zobaczymy, że osoba, której nawet nie znamy robi więcej kroków wciągu dnia to naturalnie chcemy pobić jej wynik. Nawet jeśli sobie z tego sprawy nie zdajemy. Poza tym kroki rejestrowane przez opaskę to swego rodzaju punkty i zbieranie ich jest swego rodzaju grą, w której nasz wewnętrzny kolekcjoner zawsze wygrywa.

Łyżka dziegciu

Niestety nie ma róży bez kolców. Jak pewnie zauważyliście doświadczenia z moją opaską opisywałem w czasie przeszłym. Nie było to dlatego, że testowałem ją jakiś czas temu, a dlatego, że już nie posiadam Jawbone Up’a. Mój egzemplarz zwyczajnie się popsuł po około 3-ech miesiącach użytkowania. Pewnego dnia jak się kładłem spać przestał po prostu reagować na naciskanie przycisku. Po kontakcie z Jawbone’em mogę przypuszczać, że to jest problem z baterią (konsultant tak zasugerował).

Zaraz po tym jak moja opaska uległa awarii zacząłem śledzić doniesienia na Twittrer’ze dotyczące popsutych Jawbone’ów. Okazuje się, że nie jest to w cale takie rzadkie zjawisko. Bez problemu można znaleźć relacje ludzi, którym już popsuł się drugi egzemplarz. Podczas rozmowy z konsultantem w Apple Online Store zasugerowano od razu zwrot pieniędzy, jako że samo zauważyli, że bardzo dużo egzemplarzy do nich wraca popsutych. Wygląda na to, że UP jest bardzo awaryjny, a ze względu na specyficzny charakter urządzenia jest ono raczej nienaprawialne. Więcej o mojej reklamacji przez AOS możecie przeczytać tutaj.

up-by-jawbone-hires-016_mini.jpg

Podsumowanie

Jawbone UP to niewątpliwie bardzo dobre urządzeni, które pod wieloma względami mnie zaskoczyło. Największym zaskoczeniem było to, że rzeczywiście wpływa na motywację do ruszenia tyłka z krzesła. Budzik w UP to coś fantastycznego.

Awaryjność tego sprzętu wydaje się sporym problemem. Na pewno sporą niedogodnością byłoby wymienianie zakupionego sprzętu co trzy miesiące. Mam nadzieje, że Jawbone wypuści kolejną generację, która będzie odporna na niedoskonałości tej edycji.

Jest to niewątpliwie najładniejsza opaska na rękę do lifeloggingu, jaką znam. Nie miałem oporów przed noszeniem jej na ręku. Dodatkowo jest ciekawym tematem do rozmowy, bo ewidentnie przykuwa uwagę.

Sam za swoją opaską tęsknię. Brakuje mi jej na ręku i brakuje fantastycznego budzika w niej. Polecam każdemu wypróbowanie jej, tylko proponuję kupować w Apple Online Store, żeby w razie awarii nie było problemów z reklamacją.

Ostatnim aspektem, który chciałbym poruszyć jest cena. Opaska u nas kosztuje 549 złotych. Jest to duża cena. W stosunku do funkcjonalności według mnie za duża. W USA kosztuje ona 129 dolarów co daje jakieś 400 złotych. To nadal za dużo. Według mnie powinna ona kosztować między 200 a 300 złotych. To byłaby cena akceptowalna dla większej ilości osób, atak trafia ona głównie do gadżeciarzy takich jak ja.

Ocena jaką wystawiam Jawbone’owi podyktowana jest głównie jego awaryjnością i na drugim miejscu ceną w stosunku do funkcjonalności. Gdyby UP był tańszy i trwały to z pewnością dostałby pięć gwiazdek.

Moja ocena ✭✭✭✩✩