Wczoraj pobiłem swój rekord, życiowy. Przebiegłem 8,5 kilometra w tempie 3:34 min/km. Nie, jednak tego nie zrobiłem. Nie przebiegłem 8,5 kilometra tylko około 5 kilometrów. Całość zajęła 31 minut zatem rzeczywiste tempo było w okolicach 6:12 min/km. Runkeeper oszukał mnie o 3,5 kilometra na odcinku 5 kilometrów, czyli pomylił się o 70%!

Nie przeskakujmy jednak od razu do wniosków. Zacznijmy od początku. Konkurencja na rynku aplikacji do rejestracji aktywności jest bardzo duża. Mamy Runkeeper’a, Endomondo, Nike+ czy Runtastic, którego jeszcze nie wypróbowałem. Wszystkie działają na tej samej zasadzie. Rejestrują za pomocą GPS trasę jaką pokonaliśmy wykonując daną aktywność. Na podstawie tego i czasu w jakim udało nam się tę trasę pokonać obliczają ilość kalorii jaką spaliliśmy w tym czasie. Do większości z nich można dodatkowo podłączyć czujnik tętna, wtedy do tej całej układanki dodawana są jeszcze informacje o biciu serca.

Runkeeper

Co w nim fajnego?

Aplikacje te różnią się miedzy sobą tym co oferują dodatkowo do podstawowej funkcji rejestracji aktywności. Skupmy się dzisiaj na Runkeeper’ze. To co w pierwszej kolejności mnie przyciągnęło do Runkeeper’a to możliwość integracji z Jawbone UP. Jest to opaska na rękę, która przez cały dzień rejestruje między innymi ilość kroków jaką pokonujemy. Ma możliwość rejestracji treningów, a przy wykorzystaniu integracji z Runkeeper’em dzieje się to automatycznie. Funkcja ta działa na prawdę dobrze. Tuż po zakończeniu biegania i uruchomieniu aplikacji UP już widzimy nasz trening zaimportowany na ekranie podsumowania dnia.

Drugą funkcją, która mnie przyciągnęła do Runkeeper’a jest możliwość definiowania planów treningowych. Możemy wybrać jeden z wielu dostępnych planów treningowych w zależności od celu, który chcemy osiągnąć. Może to być przebiegnięcie jakiegoś biegu o określonym dystansie, a może to być po prostu potrzeba redukcji masy ciała. Plany treningowe dostępne w aplikacji przygotowane są przez profesjonalnych trenerów i podzielone są w zależności od stopnia zaawansowania biegacza. Ta funkcja z mojego punktu widzenia to coś cudownego. Niesamowicie dobrze działa na motywację do biegania. Nie musisz się zastanawiać jaki dzisiaj dystans przebiec, jaką trasą. Po prostu z góry masz postawiony cel i trasę dobierasz pod ten cel. Tak samo nie ma opcji szukania wymówki, że może dzisiaj nie pójdę biegać tylko jutro. Aplikacja przypomina, że czas ruszyć tyłek bo na dzisiaj jest wyznaczony taki a taki trening. Poza tym nie ma nic przyjemniejszego jak głos w słuchawkach mówiący “workout complete”. No może jest, ale to uczucie jest w czołówce fajnych uczuć. :) To według mnie największa zaleta Runkeeper’a.

Treningi w Runkeeperze

Za pomocą Runkeeper’a możemy wyznaczać sobie cele długofalowe i aplikacja będzie śledziła nasz postęp w tym zakresie. Celem może być przebiegnięcie jakiegoś dystansu, pokonanie sumarycznie jakiejś liczby kilometrów czy osiągnięcie jakiejś wagi. W przypadku pierwszych dwóch elementów śledzenie odbywa się automatycznie, natomiast w przypadku wagi, jej wartości musimy wpisywać ręcznie. Po każdym treningu aplikacja pokazuje nam podsumowanie w jakim dystansie od naszego celu się znajdujemy i jaki postęp w danym dniu do niego pokonaliśmy.

W Runkeeper’ze możemy sobie również ustalić ile treningów w ciągu tygodnia chcemy wykonać. Wtedy na fajnym wykresie aplikacja pokaże nam jak wyglądały pod tym względem nasze poprzednie tygodnie oraz jak wygląda ten trwający. Coś jest w zapełnianiu kwadracików, że chcemy dobić do ustalonego celu.

Runkeeper oferuje usługę Runkeeper Elite. Jest to rodzaj członkostwa premium, za którym idą dodatkowe korzyści w stosunku do wersji darmowej aplikacji. Posiadacze kont Elite mają możliwość udostępniania rodzinie czy znajomym transmisji swoich treningów na żywo w internecie. Nie testowałem tej funkcjonalności, ale jakoś nie widzę specjalnie dla niej zastosowania. Jaka frajda jest w obserwowaniu kropki przemieszczającej się na mapie? Wraz z członkostwem Elite otrzymujemy również zaawansowane raporty dotyczące naszych treningów oraz statystyki ze wszystkich naszych aktywności od początku. Możemy również porównywać treningi oraz mamy dostęp do lepszego supportu. To wszystko kosztuje nas 4.49 euro miesięcznie lub 17.99 euro rocznie. Moim zdaniem trochę dużo w stosunku do tego co otrzymujemy za ten abonament. Statystyki nie są jakaś inżynierią rakietową i nie są nawet prezentowane w jakiejś fajnej formie. Wykresy tak na prawdę musimy sobie sami stworzyć. Wartościową funkcją tego członkostwa była by inteligentna prezentacja statystyk, tak, żeby zmotywować do dalszej aktywności. Większości ludzi niewiele mogą mówić wszystkie współczynniki jakie są dostępne, a nawet jeśli mówią to nie każdy wie na co patrzeć, żeby to miało sens.

Koniec słodzenia

Na kupnie Runkeeper Elite można się również przejechać. Próbując kupić usługę na kolejny miesiąc miałem spore problemy. Po klikaniu przycisku realizującego zakup otrzymywałem komunikaty najpierw o braku możliwości połączenia z API i zalecenia sprawdzenia siły sygnału sieci komórkowej (o tyle śmieszne byłem na WiFi) a zaraz po nim, że zakup się nie powiódł. Ku mojemu zdziwieniu następnego dnia otrzymałem rachunek z iTunes, w którym dowiedziałem się, że wszystkie moje próby jednak się udały z punktu widzenia iTunes Store, tylko Runkeeper ich nie zarejestrował. Całe szczęście support iTunes Store jest bardzo pomocny i szybko udało się sprawę odkręcić. Takie przypadki podważają zaufanie do usługi, za którą się płaci w mojej opinii nie mało.

Aplikacja jest aktualizowana dosyć często. Z tymi aktualizacjami jednak przychodzą inne niedogodności. Przy każdej nowej wersji jakimś dziwnym trafem mój plan treningowy był przestawiany o jeden dzień do przodu lub do tyłu. Kiedy jednego dnia ćwiczyłem zgodnie z rozkładem to następnego po aktualizacji nagle byłem jeden dzień do tyłu. Tak samo miałem problem z przestawieniem dnia tygodnia, od którego zaczyna się tydzień z poziomu aplikacji na telefon. Po kilkukrotnym przestawieniu z poziomu przeglądarki dopiero aplikacja na iPhone’a załapała. Zdjęcia do tej pory nie udało mi się ustawić z iPhone. Po każdym restarcie Runkeeper’a na iPhonie po prostu znika.

Runkeeper bardzo się myli

Przejdźmy jednak do mojego głównego zarzutu do tej aplikacji. Pobiegłem na trening swoją jedną ze standardowych tras. Już po kilkuset metrach wiedziałem, że jest coś nie tak, bo gdzieś po 600 metrach usłyszałem komunikat, że przebiegłem 1 kilometr. Wcześniej miałem sytuację, że Runkeeper mnie oszukał, ale mniej więcej po tym dystansie zaczął dobrze liczyć. Tym razem tak się nie stało. Po mniej więcej 1600m były już dwa kilometry na liczniku Runkeeper’a. Do końca biegu pomyłka urosła do około 3,5 km. Muszę nadmienić, że za każdym razem zanim zaczynałem bieg czekałem na to, aż Runkeeper pokaże pełny zasięg GPS. Po powrocie do domu obejrzałem trasę jaką przebiegłem, bo byłem ciekaw skąd Runkeeper wziął te 3500 metrów więcej. Okazało się, że według niego biegłem krokiem pijaka zataczając się co chwilę. Nie wiem ile bym musiał mieć promili, żeby taki ślad nakreślić na mapie. Na pewno wtedy nie nabiłbym tempa 3:34 min/km… Kolega wcześniej wspominał mi o problemach z GPSem w Runkeeper’ze, ale musiałem się przekonać na własnej skórze.

Tworząc oprogramowanie, każdy programista wie, że dana aplikacja posiada jedną podstawową rolę. Tę rolę musi ona wykonywać perfekcyjnie inaczej jest dyskwalifikowana jako aplikacja. Jeśli nie działa jakaś funkcjonalność poboczna to pół biedy. Podstawowa funkcjonalność ma działać. W przypadku aplikacji do biegania taką podstawową funkcjonalnością jest rejestracja trasy, jaką się przebiegło. Runkeeper nie wykonuje jej dobrze.

Zastanówmy się chwilę jakie skutki może nieść za sobą takie zafałszowanie jednego treningu. Tutaj pisałem jakie znaczenie ma stawianie przed sobą kolejnych celi i osiąganie małych zwycięstw dla własnej motywacji. Jeżeli na co dzień biegam z tempem w okolicach 6 min/km, a nagle jednego dnia wpada mi trening z tempem 3:34 to jak myślicie kiedy pobiję ten rekord? Obstawiam, że nie w przeciągu najbliższego roku. Jaki to będzie miało wpływ na motywację? Pozytywny na pewno nie. Tak jak wspominałem wcześniej, miałem sytuację, że Runkeeper oszukał mnie na jakieś 500 metrów. Tempo mi wyszło wtedy chyba 5:43 min/km. Pobicie tego tempa zajęło mi ponad miesiąc…

Werdykt

Pomimo wielu zalet jakie ma Runkeeper to posiada wady, które w mojej ocenie dyskwalifikują go jako aplikację dla biegaczy. Nie potrafi on poprawnie zrealizować funkcji, która jest fundamentem tego typu aplikacji. Chcę dokończyć trening jaki zacząłem i pewnie jedynie to zatrzyma mnie przy nim na jeszcze dwa tygodnie, ale już aktywnie szukam alternatywy. Nike+ jest bardzo ładny, ale z tego co wiem nie oferuje planów treningowych. Moja żona ma problemy z ciągłym pauzowaniem treningu przez tą aplikację. Endomondo z kolei jest paskudne. Nie wiem kto wybrał dla tej aplikacji ten kolor zgniłej zieleni. Przy jeździe na rowerze jednak sprawdzała się bardzo dobrze. W ostatnich dniach trafiłem również na Runtastic. Z tego co widzę oferuje plany treningowe. To będzie chyba mój kolejny przystanek w poszukiwaniu idealnej aplikacji do biegania. Niestety żadna inna aplikacja oprócz Runkeeper’a nie oferuje integracji z Jawbone UP, ale chyba będę musiał nauczyć się z tym żyć.

Ocena jaką wystawiam podyktowana jest z jednej strony zestawem funkcjonalności jaką Runkeeper oferuje, a z drugiej jak te funkcjonalności są zrealizowane. Nie można odmówić aplikacji fajnych funkcji, ale jednocześnie nie można wybaczyć błędów.

Moja ocena: ✭✭✩✩✩

Zdjęcie: Adrià Ariste Santacreu