So now George Orwell’s still-not-banned book 1984 is flying off the shelves. And yet we’re all still F***booking.

Why? Because we don’t know how to go back to the distributed Internet.

If Starbucks replaced all of the button-pushing espresso machines with real espresso machines, they’d have to fire everyone to works in Starbucks and hire baristas from Cafe Vita, Blue Bottle, and Stumptown.

Ven Portman popełnił bardzo dobry artykuł poruszający kwestię treści jakimi jesteśmy teraz karmieni. O ile wydaje mi się, że chwilami trochę popada w trochę paranoiczną i trochę utopijną wizję, o tyle z większością spostrzeżeń się zgadzam.

Facebook w tej chwili to rzeczywiście strumień przypadkowo dobieranych i w głównej mierze niepotrzebnych nikomu informacji. Google+? Czy ktokolwiek wie jak tego używać? Twitter jeszcze się trzyma. Sieci społecznościowe powinny się skupiać na interakcji między ludźmi, a nie wciskaniu im zbędnych informacji. Tutaj jeszcze jedynie Twitter się broni. Problem polega na tym, że te usługi są darmowe. Na czymś muszą zarabiać, a zarabiają na reklamach. App.net podjął dobrą próbę wprowadzając płatną sieć społecznościową, ale cena jaką zaproponowali była zwyczajnie zaporowa. Nie wróżę im świetlanej przyszłości.

Ludzie powinni się skupić na tworzeniu własnych treści. W szkołach powinniśmy się uczyć tworzyć własne strony internetowe i blogi. To powinno być główne źródło treści jakie przeglądamy. Narzędzia typu Medium, czy sieci społecznościowe powinniśmy wykorzystywać tylko do promocji własnych treści i interakcji z czytelnikami. Jakoś trzeba promować swoją pracę.

Jeszcze raz polecam całość całość.